Instytut orzekł: kopcenie jest bezpieczniejsze i zdrowsze niż palenie od góry

Właśnie ustalono na najwyższym szczeblu, że kopce­nie węglem i drewnem jest bez­pieczniejsze i zdrowsze od bezdym­nego ich spala­nia. Proszę się roze­jść i grzecznie czekać na dotac­je. To wszys­tko był hum­bug i zbiorowa halucy­nac­ja 😉

Krakows­ki Alarm Smogowy wraz z Insty­tutem Chemicznej Prz­erób­ki Węgla w Zabrzu wzięły się za ostate­czne rozwiązanie (niem. Endlö­sung) kwestii pale­nia od góry. My wszyscy, jako mrów­ki bez struk­tur, dotacji i budżetów, zdołal­iśmy jed­nak ugryźć tego sło­nia na tyle dotk­li­wie, że pod­jął wysił­ki, by nas rozdep­tać. Orga­ni­za­c­ja nastaw­iona na lik­widację albo przy­na­jm­niej dojechanie ogrze­wa­ją­cych węglem i drewnem oraz insty­tuc­ja niechary­taty­w­na rekla­mu­ją­ca gdzie się da swój sposób na smog (w odróżnie­niu od pale­nia od góry bez­pieczny i przewidziany w DTR 😉 ) – błęk­it­ny węgiel. Wyni­ki chy­ba łat­wo przewidzieć?

Zneutralizować konkurencję dla wymiany kotłów i błękitnego węgla

Przy­czy­na zlece­nia przez KAS badań pale­nia od góry jest pros­ta: zakazy i wymi­ana kotłów przes­tały mieć monopol w walce ze smo­giem, bo rozniosła się wieść, że da się pal­ić w starym piecu bez kopce­nia. Wszczął się fer­ment, pojaw­iły się wąt­pli­woś­ci, czy uch­wały i zakazy na pewno są konieczne? Trze­ba więc było karła reakcji odłow­ić, aby dyscy­plinę utrzy­mać.

Na stronach organów pana Guły zna­j­du­je się skrót rapor­tu z badań. Prze­badano podob­nież kil­ka kotłów oraz piece “kozy”. Wedle wyników pale­nie od góry cza­sem powodu­je wyższe emis­je niż kopce­nie, cza­sem zbliżone, a cza­sem emis­je przy pale­niu od góry spada­ją tak jak to pokazu­ją dotąd znane bada­nia.

Wnios­ki są odpowied­nie:

  • roz­palanie od góry daje efek­ty od sasa do lasa, może nie zmniejszać emisji, a nawet ją zwięk­szać,
  • roz­palanie od góry nie pozwala osiągnąć emisji mieszczą­cych się w 5. klasie/ecodesign,
  • emis­je tlenku węgla również są dalekie od wyma­gań ecode­sign,
  • instrukc­je obsłu­gi kotłów nie przewidu­ją pale­nia od góry,
  • pale­nie od góry może prowadz­ić do śmier­ci na różne sposo­by a będą temu winne oso­by propagu­jące tę metodę pale­nia,
  • pale­nie od góry jest niewygodne, bo trze­ba pal­ić cyk­licznie i przekładać żar do popiel­ni­ka przy ponownym roz­pala­niu a to już w ogóle zgroza ile tu zagrożeń!
  • pale­nie od góry jest trudne i uciążli­we w kotłach bez nad­muchu,
  • spaliny przy spala­niu od góry drew­na są dużo bardziej gorące niż przy pale­niu od dołu, co może przyspieszyć zuży­cie kotła,
  • ele­men­ty zewnętrzne kotła moc­niej się nagrze­wa­ją, co grozi poparzeni­a­mi,
  • jed­nocześnie moc kotła spa­da, co grozi “spad­kiem kom­for­tu cieplnego” (i dlat­ego “powin­ni tego zabronić” żeby ludzie nie zamarza­li).

Patrz­cie i ucz­cie się od najlep­szych, przys­zli Goebbel­sowie! Tu nie ma jawnych kłamstw, bo nie są potrzeb­ne. Wystar­czy przed­staw­ić fak­ty w odpowied­nich pro­por­c­jach i właś­ci­wym świ­etle. My, którzy mamy doświad­cze­nie z tą tech­niką pale­nia, śmieje­my się widząc taki absurd, ale laik – urzęd­nik, zwykły palacz – przeczy­ta i się wys­traszy, jaką to śmier­cionośną metodę chcą jemu wcis­nąć oszoło­mi jacyś. Dobrze, że Insty­tut, osto­ja bezstron­nej fachowoś­ci, zdążył ostrzec.

Po raz kole­jny napros­tu­ję pokrótce powyższe manip­u­lac­je:

  • Osią­ganie emisji na poziomie 5. klasy nie jest ambicją pale­nia od góry, bo nigdy nie twierdzil­iśmy, że to panaceum na smog, ale tania i pros­ta meto­da na znaczną poprawę – znane wyni­ki badań, na pod­staw­ie których kra­je związkowe m.in. Szwa­j­carii i Aus­trii pro­mu­ją tę metodę, pokazu­ją spad­ki emisji o pon­ad 50%, co przy nikłym kosz­cie wdroże­nia jest grą wartą świecz­ki.
  • Nic nie poradz­imy na to, że wiele firm kot­lars­kich ma swoich klien­tów we rzi­ci i zamieszcza w instrukc­jach tylko sposób na wędze­nie sąsi­adów i straty pali­wa, mimo że kon­strukc­ja kotła umożli­wia inne tech­ni­ki pale­nia. Nieste­ty chcąc spalać mniej pali­wa musimy nier­az dzi­ałać na włas­ną rękę, częs­to wbrew instrukcjom. Co nie znaczy, że lekce­ważymy sobie bez­pieczeńst­wo! Zale­camy przy tym dużą ostrożność i najpierw uprzedza­my o możli­wych prob­lemach. Niepewnych może­my tylko odesłać po wspar­cie fachowego kominiarza.
  • Wszelkie wybuchy, zaczadzenia, poparzenia itp. wypad­ki mogą być jedynie kon­sek­wencją par­tact­wa: nien­ależytej budowy insta­lacji grzew­czej, nies­taran­nego utrzy­ma­nia kotłowni z przyległoś­ci­a­mi lub nieprzestrze­ga­nia DTR tam, gdzie to konieczne. Jak może człowiek, który zapoz­nał się z DTR, oparzyć się o ele­men­ty kotła, kiedy jak byk stoi tam, że do kotła powinien pod­chodz­ić w ogniood­pornym ubiorze, izolowanych rękaw­icach i oku­larach? Jak może go zaskoczyć buch­nię­cie ognia z kotła, sko­ro DTR ostrze­ga, by otwier­a­jąc kocioł nigdy nie stać na wprost drzwiczek?
  • Pale­nie cyk­liczne to zmi­ana nawyku, co nigdy nie jest kom­for­towe, ale efekt jest tego wart. Hejterzy stara­ją się wyol­brzymić niewygodę koniecznoś­ci czeka­nia na wygasze­nie kotła, bo to pier­wszy odruch “prze­ciw” osób przyzwycza­jonych do bie­ga­nia do kotłowni. Mil­czą przy tym o zale­cie cyk­licznego i dłuższego grza­nia jaką jest bezob­słu­gowe grzanie przez kil­ka godzin oraz wygrzanie budynku i lep­szy kom­fort cieplny.
  • Na pod­staw­ie 8 lat włas­nego doświad­czenia mogę stwierdz­ić, że pale­nie od góry w kotle bez nad­muchu nie jest ani trudne, ani uciążli­we, a przede wszys­tkim przynosi istot­ną oszczęd­ność opału. Takie tezy moż­na wysuwać po pier­wszych nieu­danych próbach pale­nia, ale to tak jak­by nien­aw­idz­ić kolarzy po pier­wszej wywrotce na row­erze.
  • Kocioł roz­palony od góry wol­niej star­tu­je, bo wol­niej prze­b­ie­ga pro­ces zapala­nia pali­wa, ale w zami­an wzras­ta efek­ty­wność spala­nia – chmu­ra pal­nych gazów nor­mal­nie wypuszczana kominem zosta­je dopalona. Nie ma potrze­by, by kocioł zawsze star­tował jak z pro­cy, bo w wygrzanym budynku to nie jest konieczne, by utrzy­mać kom­fort cieplny.

To są rzeczy pod­sta­wowe, o których moż­na przeczy­tać przed pier­wszym pale­niem, a kto przetr­wa pier­wsze kil­ka prób, szy­bko będzie się z tego śmi­ał. Pod­nosze­nie ich do ran­gi prob­lemów świad­czy tylko o złej woli autorów i chę­ci maksy­mal­nego odstraszenia now­icjuszy.

Analogia: rower jest niebezpieczny – nie wysiadaj z auta

Żeby odd­ać poziom absur­du całej sytu­acji, przeniosę to na powszech­niej znaną dziedz­inę. Wyobraźmy sobie, że jak­iś insty­tut od ropy i dies­li zbadał użyteczność row­erów i sporządz­ił takie wnios­ki:

  • row­er nie zmniejsza cza­su dojaz­du do pra­cy a cza­sem nawet go zwięk­sza, np. jak złapie cię kol­ka,
  • row­er nie pozwala osiągnąć pręd­koś­ci takich jak samo­chody, w rzeczy­wis­toś­ci są one kilkukrot­nie niższe,
  • wiele terenów w mias­tach nie zostało przys­tosowanych do jazdy row­erem,
  • jaz­da na row­erze może skutkować śmier­cią na różne sposo­by, za co odpowiedzialne będą oso­by zachę­ca­jące do tej akty­wnoś­ci,
  • jaz­da na row­erze jest trud­na i uciążli­wa w row­er­ach bez dodatkowego napę­du spali­nowego lub elek­trycznego,
  • ist­nieje ryzyko włoże­nia nogi między szprychy w trak­cie jazdy, co grozi hos­pi­tal­iza­cją,
  • jaz­da na row­erze zwięk­sza wydzielanie potu co może upośledzać relac­je między­ludzkie,

Wszys­tkie punk­tu to szcz­era praw­da – tylko nacią­gana, jed­nos­tron­na, nad­in­ter­pre­towana. Row­erzys­ta je wyśmieje, ale nowy adept kolarst­wa może się zniechę­cić i zostać przy dies­lu. I o to chodzi.

Dym jest zdrowy albo w Instytucie nie potrafią palić

Wyni­ki badań prowadzą do rewolucyjnych wniosków: kopce­nie jest zdrowsze niż myśleliśmy. Dopiero gdy przes­ta­jesz kop­cić, narażasz się na pro­dukcję zwięk­szonych dawek ben­zo-a-pirenu. Dlat­ego kopć (kop­cij?) dalej!

Brak dymu = wyższa emis­ja. Ergo: dym jest zdrowy.

Sytu­ac­ja z powyższego zdję­cia przed­staw­ia emisję z pieców “kóz” takich jakie rozstaw­iamy na pokazach i zakrawa na kpinę. W jed­nym z zagranicznych badań porówny­walne emis­je w obu meto­dach osiąg­nię­to tylko w wadli­wie zbu­dowanym piecu, który był pozbaw­iony powi­etrza wtórnego i dostawał zbyt mało powi­etrza pier­wot­nego. Stąd wniosek, że praw­dopodob­nie palone było nierzetel­nie, w sposób który fawory­zował lub upośledzał którąś z metod. W kotle zasy­powym to oper­a­tor decy­du­je o wszys­tkim – ten sam kocioł i pali­wo mogą mieć kolos­al­ny rozrzut emisji.

Poniżej ewident­ny wypadek przy pra­cy: 80-pro­cen­towy spadek emisji pyłów przy roz­pala­niu od góry węgla.

Na szczęś­cie pozy­ty­wny efekt udało się przyćmić ostrzeże­niem o znacznym spad­ku mocy kotła, co może groz­ić zamarznię­ciem domown­ików. I obow­iązkowo trze­ba zaz­naczyć, że to nadal kil­ka razy powyżej normy ecode­sign! Jest za to kon­kluz­ja, że ponieważ moc przy pale­niu od góry spadła, to i emisję należało­by sko­ry­gować w górę – to chy­ba kpina? Badana jest emis­ja w przelicze­niu na obję­tość spalin – moc nie ma tu nic do rzeczy, a nawet niższa emis­ja na niższej mocy to tym lep­iej, gdyż zwyk­le ze spad­kiem mocy emis­je wzras­ta­ją.

Test spala­nia drew­na nasuwa podob­ne wąt­pli­woś­ci co “kozy”. We wszel­kich bada­ni­ach emis­ja pyłów ze spala­nia drew­na przekracza kilkukrot­nie poziomy osią­gane przez węgiel ze wzglę­du na dużo wyższą zawartość częś­ci lot­nych w drewnie. A tutaj, w kotle do drew­na nieprzewidzianym, pod­palono furę drew­na od dołu – i kop­ciła pięć razy mniej niż węgiel w tym samym kotle!

Nie wiemy, czy w obu przy­pad­kach takie same były: jed­no­ra­zowy załadunek, obciąże­nie cieplne, dawkowanie powi­etrza. Sko­ro przeprowad­zono wiele prób dla tych samych paliw, to możli­we powin­no być stwierdze­nie, jakie czyn­ni­ki decy­dowały o emisji. Ale celem tych badań nie było pokazanie ludziom jak praw­idłowo mają pal­ić, lecz obrzy­dze­nie wszel­kich pomysłów na czyst­sze pale­nie.

Badania nie są niezależne a metodologia – nie w pełni znana

Zas­trzeże­nia do w/w badań mam następu­jące:

  • przeprowadz­ił je insty­tut komer­cyjnie zaan­gażowany w przed­sięwz­ię­cia, którym upowszech­nie­nie pale­nia od góry zagraża (błęk­it­ny węgiel), przez co moż­na mieć wąt­pli­wość co do rzetel­noś­ci ich przeprowadzenia lub przy­na­jm­niej przed­staw­ienia wyników,
  • mowa jest o zmi­anach emisji w zasadzie o 180 stop­ni, a nie jest wytłu­mac­zone, co było tego przy­czyną – a musi­ały to być dzi­ała­nia oper­a­to­ra,
  • nie jest wyjaśniona metodolo­gia pomi­arów: czy licz­by na wykre­sach to wartoś­ci szczy­towe, śred­nie?
  • bada­nia nazy­wa­ją się ener­gety­czno-emisyjne, a nie ma nic o sprawnoś­ci kotłów – najbardziej miar­o­da­jne było­by przelicze­nie emisji na 1kWh uzyskanej energii

Wobec tego nie rezygnu­je­my na razie z zami­aru przeprowadzenia badań na nieza­leżnym grun­cie, w sposób dobrze udoku­men­towany. Będzie nam cokol­wiek trud­niej, bo nie zasi­la nas pro­gram LIFE.

To działa.

Znów sprawdza się mądrość ludowa: kto chce, zna­jdzie sposób – kto nie chce, zna­jdzie powód. Kiedyś byłem nai­wny. Myślałem, że sko­ro jest cień szan­sy, że tak pros­ta i tania meto­da może dać niezłe efek­ty, ba, jest już pro­mowana w kilku kra­jach, to wystar­czy powiadomić o jej ist­nie­niu różne orga­ni­za­c­je dzi­ała­jące na rzecz środowiska i zdrowia ludzi – prze­cież tyle ich jest! – a dalej pójdzie z gór­ki.

Szy­bko się z tej nai­wnoś­ci – przez doświad­cze­nie – wyleczyłem. Tylko kasa się liczy. Nie dość, że samo pro­mowanie pale­nia od góry jest słabo dochodowe, to jeszcze pod­ci­na gałęzie innym biz­ne­som. Nic dzi­wnego, że mało kto w to wchodzi, a komu my wchodz­imy w szkodę, będzie się starał psem poszczuć.

Nie mamy struk­tur, budżetów na mar­ket­ing ani dotacji. To ruch społeczny w najgłęb­szym tego słowa znacze­niu. To, że ludzie usłyszeli o pale­niu od góry, wyni­ka tylko z jed­nej rzeczy:

TO DZIAŁA

Ludzie widzą na własne oczy, że spala­ją mniej i czyś­ciej – więc poda­ją wiedzę dalej. A co o tym sądzi W.Cz. dyr. Sobolewskiego (audy­c­ja z 7.04):

Krakows­ki Alarm Smogowy zle­cił nam przy­go­towanie pewnych testów. Myśmy te testy wykon­ali w typowych klasy­cznych urządzeni­ach grzew­czych robiąc to dla węgla i bio­masy. Były to urządzenia ręczne, gdzie spalanie było metodą od dołu jak i od góry. Po to żeby pokazać naukowo w naszym lab­o­ra­to­ri­um akredy­towanym czy jest poprawa czy nie. Wiecie państ­wo, gdy­by to wszys­tko było takie proste to byśmy pros­tu obrażali inteligencję Polaków. Mielibyśmy wszys­t­kich Polaków za idiotów, że dawno nie wpadli na to w jaki sposób to robić. Proszę państ­wa mówiąc językiem takim młodzieżowym to ściema. To po pros­tu tak to wyglą­da. W niek­tórych przy­pad­kach rzeczy­wiś­cie następu­je obniże­nie, w przy­pad­ku innych urządzeń następu­je nawet pod­wyższe­nie. Dodatkowo mamy bard­zo duże ryzyko, że niek­tóre z tych kotów nie są przys­tosowane do górnego spala­nia i może groz­ić to zarówno pożara­mi jaki wybucha­mi. To są bard­zo prob­lematy­czne sprawy. Kto weźmie odpowiedzial­ność za pier­wszy wypadek, który będzie tym spowodowany?

Meto­da jest szerzej znana od ład­nych kilku do ok. 10 lat. Nie słyszymy o żad­nych podob­nych wypad­kach – a czy ewen­tu­al­ny poszkodowany trzy­mał­by to w tajem­ni­cy? Nato­mi­ast nie ma dnia, by gdzieś w kra­ju nie pal­ił się komin zak­le­jony smołą przez kocioł palony “zgod­nie z instrukcją” zami­ast zgod­nie z rozumem.

Pon­ad­to górne spalanie wyma­ga bard­zo dużej dbałoś­ci oso­by palącej. Proszę zwró­cić uwagę, że kocioł powinien być po każdym cyk­lu roz­palany na nowo. Bądźmy real­is­ta­mi, kto schodząc wiec­zorem do włas­nej piwni­cy będzie chci­ał roz­palać od nowa. Każdy jak widzi ten żar nor­mal­nie pros­to dorzu­ci… I to są opowieś­ci, że nagle całe społeczeńst­wo stanie się zdyscy­plinowanym. Zobaczymy tylko jak idzie nam selek­ty­w­na zbiór­ka odpadów. To są mity.

Tak, sko­ro nie osiąg­niemy efek­tu 100%, to lep­iej w ogóle nie próbować.

Rzeczą, którą trze­ba zwal­czać to jest takie nai­wne przeko­nanie, że nagle wydamy jakąś broszurkę i powiemy ludziom, żeby palili od góry. Wtedy nie trze­ba ani stan­dard­ów na węgiel ani nie trze­ba wymi­any kotłów na niskoemisyjne ani nie trze­ba prze­chodzenia na gaz i ciepło sys­te­mowe. Wystar­czy pal­ić od góry w starych urządzeni­ach częs­to zdezelowanych eksploa­towanych w sposób bez­nadziejny. To są po pros­tu bzdury. Każdego zachę­cam do naszego akredy­towanego lab­o­ra­to­ri­um na mery­to­ryczną dyskusję nad fak­ta­mi a nie mita­mi.

Staw­ian­ie pale­nia od góry w roli panaceum to zagry­wka tak­ty­cz­na, aby za chwilę zane­gować tę metodę po całoś­ci – sko­ro nie jest panaceum, to do niczego się nie nada­je.

A poza tym, panie Sobolews­ki, ma pan ludzi za idiotów właśnie przez takie pode­jś­cie: oni widzą na własne oczy, że to dzi­ała, a Pan im ciśnie kit, że mają zwidy oraz są głupi i leni­wi.

Jak żyć?

Nadal każdy musi sam zde­cy­dować, czy siedzi dalej w dymie i syfie zgod­nie z zalece­niem instrukcji i insty­tu­tu, czy – cytu­jąc w/w raport – loku­je znaczne zaso­by finan­sowe (HUE HUE), kadrowe oraz orga­ni­za­cyjne w pro­mocję tego rozwiąza­nia.

19 myśli nt. „Instytut orzekł: kopcenie jest bezpieczniejsze i zdrowsze niż palenie od góry

  1. Emila

    Gdy­byś­cie odpuś­cili reto­rykę struk­tur pana Guły, przestali ugryzać dzi­ała­nia smogow­ców może doszło­by do jakiegoś porozu­mienia. Woli­cie udawać zbaw­ców nar­o­du wmaw­ia­jąc jak to pale­nie od góry jest panaceum na całe zło. Nie, nie jest. Rozu­miemy jed­nak że tu chodzi o biznes prezen­tacji dla ciem­nego ludu który chęt­nie kupu­je łatwe rozwiąza­nia.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Zda­je mi się, że powyżej jakoś ze trzy razy pisałem, że to nie jest panaceum i nigdy tak nie twierdz­iłem. To jest pros­ta i tania meto­da na znaczną poprawę tej tragedii, jaką mamy obec­nie. Ale to tylko pier­wszy krok i wer­s­ja demo “ogrze­wa­nia bez syfu”.
      Grzeczność wobec KAS nic nie da. Proszę mi wierzyć, roz­maw­ial­iśmy nier­az. Nie będą sobie hodować konkurencji.

      Odpowiedz
  2. Emila

    Panie Woj­ciecu, zna­jdź­cie nić porozu­mienia, nie kop­cie sie na wza­jem a prob­lem smogu rozwiąże­cie szy­b­ciej.

    Odpowiedz
  3. Sjan

    p.Emilo pale­nie od góry w kotłach górnego spala­nia jest panaceum na…kotły górnego spalania,których w Polsce mamy kil­ka milionów,a corocznie sprzeda­je sie ok 200 000 nowych kotłów,z których ok 75% to kotły przestarzałe,górnego spala­nia GS ZASYPOWE. Kotły GS powin­ny być zakazane w pro­dukcji już 20 lat temu bo ich kon­strukc­ja nie speł­nia żad­nych norm środowiskowych bo nie może. Propagowanie pale­nia od góry to min­i­mal­i­zowanie zanieczyszczeń w naszych małych społecznościach,bo śmierdzace dymy nad kom­i­na­mi to nie tylko prob­lem dużych miast. Czy wyobraża sobie pani wymi­anę kilku mil­ionów kotłów GS w ciągu kilku lat? Ustawą samorzą­dową? Ja tego nie widzę. Tu i ter­az moż­na zmniejszyć toksy­czność kotłów GS pale­niem od góry,od razu. W miedzy­cza­sie zakazać pro­dukcji i sprzedaży smieciuchów,wdrożyć dobre kotły zasy­powe dol­nego spalania,a i tak prob­lem dzisiejszego kopce­nia z domowych kom­inów rozwiąże wzrost zamożnoś­ci Polaków i relaty­wnie do zarobków tan­sze pali­wo gazowe. Prze­cież Polak nie pali w kotle c.o bo to uwielbia,ale dlat­ego że to relaty­wnie naj­tan­sze paliwo,a mamy go pod dostatkiem w naszym pięknym kra­ju. Ktoś próbu­je wcis­nąć Polakom dro­gie kotły,z droże­ją­cym pali­wem [groszek] i okaże się za pare lat,że taniej wychodzi gaz. Taniej,ale dwa razy drozej niz teraz,bo dzię­ki naszym rządzą­cym i ich poli­tyce stopa życiowa Polaków jakoś nie chce sie podnieść,a coraz to nowe podatki,ustawy,normy,załączniki,zalecenia,interpretacje itp pow­sta­ją jak grzy­by po deszczu

    Odpowiedz
  4. szamot

    Spadek emisji na drewnie moż­na łat­wo wyjaśnić.
    Gaz z drew­na zapal się błyskaw­icznie i idzie płomień aż do komina,włańcza się raki­eta i z kom­i­na wylatu­ją ślad­owe iloś­ci dymu.
    Nato­mi­ast drewno odpalone od góry pali się leni­wie i kop­ci.
    Są kotły zasy­powe w,których palacz nic nie spieprzy.Popala ładu­je i idzie,przychodzi pod­kła­da i idzie.Mój kocioł jest taki.

    Odpowiedz
  5. Przemek

    unia europe­js­ka ma się ku koń­cowi wiec po co nam dro­gie piece 5 klasy jak moż­na osiągnąć te same wyni­ki w piecach dużo tańszych i prostych .wegiel będzie i pal­ić nikt nie zabroni .tez nie ma nikt prawa wejść do mojej posi­adłoś­ci bez nakazu

    Odpowiedz
  6. Marmark

    Juze­fie, współczu­ję Ci.
    Miałem szerzej sko­men­tować stanowisko “środowiska naukowego”, ale odpuszczam — Ty zro­biłeś to bard­zo dobrze.
    Ja po pros­tu osłabłem po przeczy­ta­niu tylu głupot.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Dzię­ki, choć współczuć trze­ba raczej temu kra­jowi, bo to jest ta “ely­ta”, co nam obec­ny stan urządz­iła i utr­wala. Mnie też słabo, ale komen­tować trze­ba, żeby inni się dowiedzieli, że to głupota, bo to tylko dla wta­jem­nic­zonych może być oczy­wiste.

      Odpowiedz
      1. KB

        Juze­fie — tak właśnie wyglą­da — nie tylko u nas — tzw. spraw­iedli­wość społecz­na. Robisz coś dla społeczeńst­wa, a potem owi przed­staw­iciele społeczeńst­wa dadzą Ci po przysłowiowym pysku. Taka zapła­ta. Swo­ją drogą zauważam coraz bardziej, że u nas Polaków uda­je się już zaszczepić nien­aw­iść do węgla jako takiego wogóle. Dzi­wi mnie to, że my mając w sum­ie bogate trady­c­je myśli tech­nicznej wolimy się węgla pozbyć niż rozwinąć tech­nologię czys­tego i znośnego dla środowiska jego spala­nia. To tak jak­by Nor­we­gowie zlik­wid­owali rafiner­ie i przestali wydoby­wać ropę. Nie wiem czemu węgiel, ze wszys­t­kich paliw kopal­nych jest tak bard­zo “passe”? Czyż­by dlat­ego, że na Zachodzie zuży­wa się inne kopaliny? Nie wiem. Ale głowa boli jak się nad tym myśli.
        Cóż… Juze­fie, mogę Tobie i innym członkom ekipy życzyć wytr­wałoś­ci i cier­pli­woś­ci w ope­dza­niu się od wściekłych psów… A na pociesze­nie cytat przyp­isy­wany Gand­hiemu: “Najpierw cię ignoru­ją. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą wal­czą. Później wygry­wasz”. Tak więc zwycięst­wa wam życzę.

  7. szamot

    wungiel ma met­ale ciężkie i siarkę więc Pani Merk­er się nie podo­ba.
    A tak na serio pro­duk­ty ropochodne kopcą niepraw­idłowo spalane gożej od drew­na.
    W elek­trowni w polsce nie umią spalać mazu­tu bez czarne zadymy.

    Odpowiedz
  8. GUMA

    Nieste­ty muszę przyz­nać rac­je panu Sobolewskiemu.90% ludzi palą­cych w swoich śmieciuszkach,nigdy w życiu nie zmieni sposobu palenia.Nikt i nic ich do tego nie przekona.Floty,muły i kotły GS już dawno powin­ny być zakazane,zapomniałem o dmuchawach(nasyp do peł­na i zapomnij).Uważam że smog dłu­go jeszcze będzie z nami i dlat­ego dalej musimy wal­czyć i nawracać te 90%.Pozdrawia palacz DS.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Gdy­by przyjąć takie założe­nie, to żadne kam­panie społeczne nie miały­by sen­su ani skutku.

      Odpowiedz
  9. Przemek

    Ciekawe czy w Rosji są jakieś normy w spala­niu ? Niech Niem­cy zrezygnu­ją z węgla brunatnego. To wina rzą­du czym pal­imy jak by było nas stać to nawet prą­dem bym grzal a nie brudz­ił się w węglu .a blokow­cy niech się nie odzy­wa­ją bo nawet nie wiedzą że ich grze­jni­ki są opalanie weglem

    Odpowiedz
  10. Mtdeusz

    Taki jeden goś­cio kop­cił w GS jak 5lokomotyw,podpalamy i węgla do peł­na zady­ma że świa­ta nie widać.
    Komin czyś­cił co dwa tygodnie.Jak otworzył drzwicz­ki zasy­powe to pier­dol­neło jak z możdzierza.
    Jak mu się dwa razy komin zapal­ił to przyszedł do mnie i chci­ał taki kocioł jak mój czyli DS.
    A to spala­nia od góry to nie moż­na przekon­ać taki upur.
    Flot nie jest złym pali­wem.
    Muł powin­ni zakazać bo ma dużo met­ali cięż­kich.

    Odpowiedz
  11. drewniak

    Paląc od góry drewnem zuży­cie opału spadło mi o 30% , z kom­i­na nie widać było dymu, komin przes­tał się zapalać 1–2 razy w roku , w domu było cieplej , no po pros­tu nuda , chy­ba wrócę do kopce­nia , wtedy coś się dzi­ało.

    Odpowiedz
  12. Nawrocony

    Palę w piecu “kop­ci­uch 24kw” od góry juz 3 sezon. Posi­adam dom typowy kloc 10x11 i dwa pietra oko­lo 220 metrow
    — lata 70te Gierek. Spalalem 7 ton węgla. Po zmi­an­ie nawykow w sezonie grzew­czym 10.2015r 5.2016r spalilem 4.5 tony palac od gory. Wg. Mnie rewelac­ja, 4 oso­by uda­lo mi sie przekon­ać i sto­su­ja. Jed­nakze “beton” ist­nieje — moj tesc. Palacz 30 lat stazu — upar­ty jak os…ol.

    Odpowiedz
  13. Obserwator

    Tych badaczy ze Śląs­ka ja za bard­zo nie rozu­miem, bo chy­ba za wiele mówią swo­ją gwarą.
    Nato­mi­ast o wiele lep­iej jest mi pojąć argu­men­ty tych z Łodzi — https://www.ien.com.pl/cue-zaklad-badan-urzadzen-energetycznych
    Już kil­ka lat temu opra­cow­ali taką broszurkę, tzw. prezen­tację statu­tową — https://www.ien.com.pl/tl_files/pliki/CUE/Prezentacja_statutowa_2013.pdf — w której dokład­nie wyjaśnili o co chodzi w tym całym pale­niu.
    Gen­er­al­nie mamy zdi­ag­no­zowane kil­ka prob­lemów. Ale zaczy­na­jąc od najważniejszych.
    Aby emis­je były niskie konieczne jest stworze­nie w piecu jak najlep­szych warunk­ów do spale­nia pali­wa. Musimy więc zad­bać przede wszys­tkim odpowied­nią ilość powi­etrza, z którego najis­tot­niejszy jest dla nas tlen. Podob­nie jak dla mózgu niedotle­nie­nie jest katas­trofą, tak i z sytu­acją w piecu. Nad­mi­arem powi­etrza też może­my zaszkodz­ić — na przykład wysyła­jąc w komin mnóst­wo nies­palonego lot­nego węgla organ­icznie związanego.
    Wiele trud­noś­ci spraw­ia­ją kocioł­ki z zamon­towany­mi wenty­la­tora­mi nad­mu­chowy­mi sterowane prymi­ty­wną elek­tron­iką. Prymi­ty­wną na tyle, że po uzyska­niu zadanej tem­per­atu­ry wody, sterown­ik wyłącza wenty­la­tor i szczel­nie zamknię­ty piec dusi się, pro­duku­jąc nies­palonego węgla, czadu i pyłów. Prob­lem rozwiąże lep­sza elek­tron­i­ka ze wielo­ma stop­ni­a­mi reg­u­lacji wenty­la­to­ra. Ale sen­sownym rozwiązaniem jest zain­west­owanie w duży pojem­noś­ciowo bufor ciepła, przy którym piec będzie od początku do koń­ca swej pra­cy funkcjonował na maksy­mal­nych obro­tach i nie będzie potrze­by go dusić. Ten prob­lem aku­rat jest szczegółowo wyjaśniony na stron­ie czys­teogrze­wanie.

    Odpowiedz
  14. Obserwator

    Co jest ciekawe w zalece­ni­ach dla pieców z ręcznym załadunkiem pali­wa (s. 14 cytowanej wcześniej broszur­ki) napisano:
    “Pro­jek­tować tylko kotły z dol­nym spalaniem oraz kotły z zasypem cyk­licznym pali­wa każ­do­ra­zowo po zasyp­ie roz­palane od góry. Wye­lim­i­nować kon­strukc­je z górnym spalaniem gdyż w tego typu kotłach nie ma możli­woś­ci poprawy para­metrów emisyjnych”.
    Gwoli wyjaśnienia. Autorom chodz­iło o to, aby pro­jek­tować tylko takie piece, które przewidu­ją spalanie współprą­dowe oraz zrezyg­nować z pieców palonych prze­ci­w­prą­dowo. Wyni­ka z tego więc, że najlep­szy w Polsce ośrodek badań rekomen­du­je tech­nikę ROZPALANIA OD GÓRY w piecach z ręcznym załadunkiem pali­wa!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.