Bronimy taniego ciepła – nie prawa do kopcenia

Na wieść o pety­cji sprzedaw­ców węgla o walkę ze smo­giem a nie z węglem odezwały się dyżurne głosy przed­staw­ia­jąc Izbę jako prze­brzy­dłych węglowych kap­i­tal­istów chcą­cych stor­pe­dować ruch antys­mogowy, za którym stoi postęp i god­ność człowieka. Pos­tu­laty pety­cji są sprowadzane do popar­cia starych kotłów i miału (odbior­ca ma w tym momen­cie przed ocza­mi kopcą­cy komin sąsi­a­da). I o to im chodzi – by brud i smród się przy­pad­kiem od węgla nie odkleiły. My nie chce­my prawa do kopce­nia lecz odesła­nia brudu i smro­du do lamusa, by węgiel i drewno spalane czys­to dawały tanie ciepło.

Czarnym PR-em w ciemny lud

W stron­niczym przekazie nie ma słowa o tym, że sami sprzedaw­cy węgla pos­tu­lu­ją zakaz sprzedaży mułów i flotów a popier­a­ją DOBRE miały – dlat­ego, że może to być przyz­woite pali­wo, którego zawsze jest pod dostatkiem, więc będzie naj­tańsze. To jest korzyść dla kon­sumen­tów – sprzedaw­com jest ganz egal, czy będą hand­lować węglem za 500zł czy za 1000zł.

Zupełnie przemil­cza się fakt, że to nie wunglarze z rodz­i­na­mi pod­pisu­ją pety­cję, a zwyk­li klien­ci składów – gru­pa dotąd niema, a która poniesie gros kosztów antys­mogowego sza­leńst­wa, kom­plet­nie nie mając wpły­wu na decyz­je w tej spraw­ie, bo NIE WIE, że są one pode­j­mowane. Ter­az jasne sta­je się, że nawet gdy się dowie, to – jako oby­wa­tele gorszego sor­tu, pozbaw­ieni swo­jego lob­by – nie zostanie wysłuchana.

Psy zbierają podpisy, karawana jedzie dalej

Poniżej cytaty z wypowiedzi Marsza­ł­ka Małopol­s­ki Jac­ka Krupy dla Radia Kraków. Doskonale odd­a­je ona sto­sunek lob­by antys­mogowego do zwykłych ludzi. Prob­lem w tym, że jedyne lob­by, jakie powinien reprezen­tować urzęd­nik to lob­by dobra pub­licznego – dobra wszys­t­kich oby­wa­teli we wszys­t­kich obszarach ich potrzeb.

Odd­a­jmy głos Panu Marsza­łkowi:

Izba Gospo­dar­cza Sprzedaw­ców Pol­skiego Węgla chce lib­er­al­iza­cji przepisów antys­mogowych. W tej spraw­ie zbiera pod­pisy pod pety­cją. Sprzedaw­cy węgla mówią, że uch­wała spowodu­je wzrost ceny węgla o połowę. Musimy się z tym liczyć?

[…] Nasze infor­ma­c­je są prze­ci­wne. Nie ma zagroże­nia. Prze­ci­wnie. Te reg­u­lac­je powin­ny trochę pch­nąć kopal­nie na ścieżkę innowa­cyjną, żeby przek­sz­tał­cać lep­szy węgiel.

Uprze­jmie infor­mu­ję, że każ­da innowac­ja kosz­tu­je. Ulep­szanie węgla kosz­tu­je – im wyższe ma mieć para­me­try, tym kosz­tu­je więcej, a za wszys­tko to zapłaci klient. W kon­sul­tac­jach śląskiej uch­wały zabier­ała głos PGG i wskazy­wała, że uch­wała wymusi na kopal­ni­ach zmi­any pro­ce­su pro­duk­cyjnego wiążące się z duży­mi nakłada­mi środ­ków, których nie da się wykon­ać w kil­ka miesię­cy. Głos tego lob­by węglowego rzecz jas­na został tam pro­gramowo zig­norowany.

My nie mamy zami­aru lib­er­al­i­zować tych uch­wał.

Tak dużo się mówi o zagroże­niu demokracji w Polsce na szczeblu cen­tral­nym, a ja patrząc na sytu­ację wokół uch­wał antys­mogowych w regionach przekonu­ję się, że demokracji tu nie ma! Kiedy cel jest dowol­nej władzy po myśli, wystar­czą głosy popar­cia sześ­ciu osób. Kiedy władza chce inaczej, nie napros­tu­ją tego pety­c­je pod­pisane przez mil­iony.

Dla przy­pom­nienia.

Jest cały pro­gram uni­jnych dopłat do mod­ern­iza­cji budynków i insta­lacji.

Dla urzęd­ni­ka samo ist­nie­nie pro­gra­mu jest wymówką rozwiązu­jącą prob­lem tak jak kon­sul­tac­je społeczne są wymówką, jako­by słuchany był głos społeczeńst­wa. Nawet bez doszuki­wa­nia się i wer­towa­nia tych pro­gramów mogę powiedzieć, że one nie pokryją w wystar­cza­ją­cym stop­niu kosztów, zwłaszcza osobom, których najbardziej dotknie antys­mogowa zaw­ierucha.

  • Po pier­wsze: po dotac­je najpierw star­tu­ją najbardziej biegli a nie najbardziej potrze­bu­ją­cy.
  • Po drugie: mod­ern­iza­c­ja budynku i ogrze­wa­nia tak by – mimo droższych paliw ogrze­wać taniej – to są po pros­tu zbyt wielkie kosz­ty. Albo dotac­ja pokry­wała­by je w całoś­ci, ale wtedy mało osób się załapie, albo więcej osób dosta­je, ale koł­dra nie się­ga nawet kolan.

Ci sami sprzedaw­cy mówią, że uch­wała spowodu­je, iż ceny kotłów V klasy mogą wzros­nąć ośmiokrot­nie.

- To nie jest praw­da. Znamy ceny. Wiemy co się dzieje na rynku. W zależnoś­ci od mocy kotła, zosta­je to na poziomie 3–10 tysię­cy. Znam rynek pro­du­cen­tów.

Czyż­by pro­du­cen­ci Pana Marsza­ł­ka niepre­cyzyjnie poin­for­mowali? Do tej pory ludzie kupowali kotły za ~2–2,5 tys. zł – nawet mniej, jeśli rzeźbił lokalny garaż (chy­ba ten pułap ~1500zł Izba przyjęła za punkt odniesienia?). Kotły 5. klasy dopuszc­zone małopol­ską uch­wałą ter­az kosz­tu­ją 8–10 tys. zł. Przy­pom­nę, że połowa Polaków zara­bia do 2500zł net­to/m-c a węglem i drewnem ogrze­wa prze­ważnie ta połowa poniżej tej kres­ki.

Kotły 5. klasy powin­ny tanieć, być może do okolic 6–7. tys. zł, bo tyle kosz­tu­ją “niekla­sowe” kotły automaty­czne. Ale nie ma i nie będzie kotłów automaty­cznych (dopuszc­zonych uch­wałą) za 3 tysiące! To jest fizy­cznie niemożli­we ze wzglę­du na kosz­ty podze­społów. Owszem, pojaw­ią się – a nawet już są – kotły zasy­powe 5. klasy w cenach ok. 3000zł – ale one nie zostały dopuszc­zone w uch­wale! Jedyne dopuszc­zone kotły z ręcznym załadunkiem – zga­zowu­jące drewno – obec­nie kosz­tu­ją ok. 6000zł. 

Czyli wzros­tu cen węgla i pieców V klasy nie bierze pan pod uwagę? To nie jest możli­we?

- Nie jest to możli­we. Prze­ci­wnie. Na przestrzeni lat obser­wu­je­my spadek cen sprzę­tu AGD. Tu będzie tak samo.

Czy Pan Marsza­łek nie zna pod­sta­wowych praw ekonomii, czy usil­nie nie chce ich zauważyć? Pali­wo do kotłów dotowanych w Małopolsce już ter­az kosz­tu­je ~1000zł/t. Jest nawet takie kuri­ozum jak ten impor­towany z Niemiec węgiel za 1300zł/t, wys­taw­iony jako 750kg, bo wtedy taniej wyglą­da. A Pan Marsza­łek mówi nam, że jakoś to będzie. Jeśli wyjdzie inaczej niż twierdzi, to i tak zapłacimy my. I nie chodzi tu o to, że samolo­ty na Maderę zaczną latać na pus­to, bo trze­ba będzie dopłacić do ogrze­wa­nia – puste mogą być lodów­ki wielu rodzin. Tak wielu decy­den­tów nie rozu­mie, na jak wrażli­wej materii ope­ru­ją. Może wyśle­my Panu Marsza­łkowi wek­sle in blan­co, by mieć tę gwarancję na piśmie?

Tak było do tej pory – dane Insty­tu­tu Badań Struk­tu­ral­nych. Zagad­ka dla geniuszy, 94% ludzi odpowia­da niepraw­idłowo: czy po wzroś­cie kosztów ogrze­wa­nia te licz­by zmale­ją czy wzros­ną?

Miał węglowy i uwzględ­nie­nie w uch­wale elek­tro­fil­trów? To kole­j­na propozy­c­ja.

- Z jed­nej strony pro­ponu­ją obniże­nie stan­dar­du kotła, z drugiej mon­taż elek­tro­fil­trów. One nie są tanie. To jest sprzeczne. Jak już to lep­iej założyć dobry kocioł.

Pan Marsza­łek symu­lu­je brak umiejęt­noś­ci czy­ta­nia ze zrozu­mie­niem. Nie kupu­je się dzi­ad­owskiego kotła po to, żeby do niego dołożyć elek­tro­fil­tr. To urządze­nie ma na celu obniże­nie emisji z ist­niejącego pieca, komin­ka lub kotła niższym kosztem niż poprzez jego wymi­anę.

Pon­ad­to w pety­cji wyraźnie zaz­nac­zono, że chodzi o DOBRY miał. To nie drob­na gran­u­lac­ja jest najwięk­szym prob­le­mem kiep­skiego miału lecz duża zawartość popi­ołu i zanieczyszczeń. Miał o kon­trolowanej jakoś­ci może i powinien być tan­im i dobrym pali­wem, zwłaszcza że ist­nieje mnóst­wo kotłów zasy­powych i automaty­cznych przys­tosowanych do jego spala­nia. Dlat­ego zami­ast gran­u­lacji reg­u­lowana powin­na być raczej zawartość popi­ołu.

Czyli Izba Gospo­dar­cza Sprzedaw­ców Pol­skiego Węgla zbiera pod­pisy pod pety­cją, ale stanowisko Małopol­s­ki jest takie, że żad­nych ustępstw? To co zostało przyjęte, zostanie bez zmi­an?

- Tak. Różne orga­ni­za­c­je przed­siębior­ców mają swo­je interesy i wys­tępu­ją z pety­c­ja­mi. To jest ich interes. On nie jest zbieżny z intere­sem społecznym.

Swego cza­su pop­u­larny ter­min: aro­ganc­ja władzy – widać jak na dłoni. Głos jed­nej częś­ci społeczeńst­wa jest słuszny a innych ignoru­je­my, choć­by ich było więcej i cokol­wiek by nie mówili.

Pan Marsza­łek widzi interes społeczny TYLKO w czystym powi­etrzu, trak­tu­jąc luźno kosz­ty społeczne a ludzi ogrze­wa­ją­cych węglem i drewnem – należało­by powiedzieć, że trak­tu­je jak powi­etrze, ale powi­etrze trak­tu­je prze­cież lep­iej…
Dla nas interes społeczny to czyste powi­etrze ORAZ CIEPŁO W DOMACH. Te dwie potrze­by fizjo­log­iczne moż­na rozsąd­nie pogodz­ić jeśli równo­prawnie weźmie się pod uwagę głosy wszys­t­kich stron, bo wszyscy jesteśmy ludź­mi i potrze­by mamy takie same – z tym że jed­nym, tym bardziej zasob­nym, ogrzanie domu przy­chodzi nie­jako nat­u­ral­nie, a dla innych jest to najbardziej obciąża­ją­cy wydatek, przez który muszą nierzad­ko rezyg­nować z innych pod­sta­wowych potrzeb.

Za rok są wybo­ry samorzą­dowe.

Nareszcie dwugłos!

Pozy­ty­wnym przykła­dem przekazu na tem­at pety­cji jest audy­c­ja w TOK FM, w której roz­maw­ia­ją: Łukasz Hor­bacz, prezes Izby Gospo­dar­czej Sprzedaw­ców Pol­skiego Węgla, oraz Jakub Jędrak z Pol­skiego Alar­mu Smogowego.

Choć mówi sprzedaw­ca węgla, to słyszal­ny jest głos zwykłych ludzi, którzy swo­jej reprezen­tacji nie mają. Pod więk­szoś­cią tej wypowiedzi się pod­pisu­ję i jeśli komuś w medi­ach nie podo­ba się sprzedaw­ca węgla mówią­cy o węglu, to przyjdę ja – zwykły kon­sument opału, niezwiązany nijak z branżą – i powiem właś­ci­wie to samo.

To praw­da, że alarmy smogowe to orga­ni­za­c­je społeczne, niema­jące interesów w branży grzew­czej, nie­fi­nan­sowane przez Mossad, Puti­na czy Sorosa. Prob­lem w tym, że wal­czą o dobro ludzi sobie podob­nych – względ­nie zasob­nych, którzy nigdy nie zaz­nali prob­lemów z niedo­grzaniem domu, więc nie rozu­mieją powa­gi prob­le­mu. Człowiek może zamarznąć, może wybier­ać między jedze­niem a opałem – byle­by nie kop­cił. Pon­ad­to częs­to są to zieloni ide­olodzy, którzy przy okazji zwal­cza­nia smogu postanow­ili dokopać znien­aw­id­zone­mu węglowi.

Tylko myśląc życzeniowo moż­na nie brać pod uwagę gen­er­al­nej ten­dencji wzros­tu kosztów ogrze­wa­nia, gdy za sprawą uch­wał antys­mogowych podroże­ją pali­wa – podroże­ją na tyle, że wzrost sprawnoś­ci nowych kotłów tego nie zrekom­pen­su­je. Najwięcej już ter­az dopłacą palą­cy mułem węglowym. Niek­tórzy pomyślą “a, dobrze zbrod­niar­zom” – ale to dalej są ludzie.

Kto wymieni stary kocioł zasy­powy na nowoczes­ny kocioł zasy­powy a pal­ił będzie tym samym węglem, temu kosz­ty ogrze­wa­nia spad­ną, bo wzrośnie efek­ty­wność spala­nia pali­wa. Taka dro­ga jest możli­wa na Śląsku, ale już nie w Małopolsce.

Jed­nak naj­gorsza pułap­ka-niewiado­ma czai się w przyszłoś­ci i tam, gdzie – jak w Małopolsce – wpad­ną na genial­ny pomysł zakazu kotłów zasy­powych (halo Dol­ny Śląsk!) – nie wiado­mo do jakiego puła­pu wys­trzeli cena ekogroszku kiedy masowo przy­będzie na niego chęt­nych. Tutaj zda­nia są podzielone: według jed­nych odpowied­niego typu węgla po pros­tu zabraknie, według innych wystar­czy pokruszyć grub­sze sorty­men­ty i sprzedać jako ekogroszek (ta prz­erób­ka też kosz­tu­je). W każdym razie będzie to oznacza­ło wzrost cen taki jak swego cza­su obser­wowal­iśmy gdy zaczęło przy­by­wać klien­tów na ekogroszek, który w kil­ka lat z sorty­men­tu praw­ie naj­tańszego stał się naj­droższym.

Ideałem były­by kotły automaty­czne zdolne spalać dobry miał – było­by to tanie, wygodne i czyste a miału jest pod dostatkiem. Nieste­ty póki co pro­du­cen­ci kotłów pos­zli po linii najm­niejszego oporu i cer­ty­fikowali kotły na jak najlep­szych pali­wach. Im pali­wo drob­niejsze i bardziej zapopielone, tym trud­niej papiery zdobyć, choć nie jest to niemożli­we jeśli postawi się rozsądne granice para­metrów pali­wa.

Tak wygląda tanie i czyste ogrzewanie!

Nie chce­my prawa do kopce­niachce­my czys­to ogrze­wać domy tan­i­mi i dostęp­ny­mi pali­wa­mi, w ramach włas­nych możli­woś­ci finan­sowych, bo to daje pewność życia w warunk­ach god­nych człowieka – a nie kosz­ty dla wszys­t­kich plus obiecan­ki o dotac­jach dla wybranych. Taki był zawsze cel naszego dzi­ała­nia, taki jest cel pety­cji Izby, którą moż­na pod­pisać online lub papierowo na setkach składów węgla w całym kra­ju.

Paradyg­mat ruchów antys­mogowych opiera się na pod­nosze­niu jakoś­ci węgla w sposób win­du­ją­cy też jego ceny. 1000zł/t ekogroszku nie jest już niczym dzi­wnym. Ale jak ma być inaczej, kiedy za tem­at biorą się ruchy częs­to otwar­cie nien­aw­idzące węgla? Nie da się go zlik­wid­ować z jed­nym zamachem, to niech na początek stanie się sportem dla bogaczy!

Tak wyglą­da czyste spalanie węgla:

Każdy może powiedzieć: że nie widać, to nie znaczy, że nie tru­je. Posłużę się więc dany­mi przy­taczany­mi przez dr Krystynę Kubicę, niek­wes­t­ionowany auto­ry­tet w dziedzinie, chęt­nie cytowaną przez alarmy smogowe na potrze­by zdep­ta­nia pale­nia od góry.

Wymi­ana wszys­t­kich kotłów w kra­ju na najlep­szą dostęp­na obec­nie tech­nikę (5. klasa / ecode­sign) – byna­jm­niej nie na same kotły automaty­czne, lecz przy 60% udziale kotłów zasy­powych! – dała­by ~90-pro­cen­towy spadek emisji pyłów i B(a)P

Pan Marsza­łek twierdzi, że 3. klasa to prow­iz­or­ka. Zobaczmy więc, jakie były­by efek­ty wymi­any wszys­t­kich kotłów co najm­niej na 3. klasę – 80% mniej pyłów i 70% mniej sub­stancji smolistych w powi­etrzu.

Co najlep­sze: kotły klasy 3. i wyższych częs­to już sto­ją w kotłow­n­i­ach – tylko nie są eksploa­towane w sposób praw­idłowy. Kotły, które dziś nazy­wa się “kop­ci­ucha­mi”, już 10–15 lat temu dostawały cer­ty­fikaty 3. klasy – ale do utrzy­ma­nia emisji w jej grani­cach powin­ny współpra­cow­ać z bufora­mi ciepła.

Kła­nia się zasa­da pare­to: 80% efek­tu za 20% kosz­tu. Ale u nas nie wygry­wa opc­ja najbardziej racjon­al­na, tylko najlepiej lob­bowana. Poprawa tech­ni­ki eksploat­acji ist­nieją­cych kotłów nie jest na rękę niko­mu prócz ich właś­ci­cieli. Grube mil­iony dotacji na masową wymi­anę kotłów – na tym zależy wielu.

6 myśli nt. „Bronimy taniego ciepła – nie prawa do kopcenia

  1. imrahil

    z tymi bufora­mi ciepła to jest prob­lem — nikt w Polsce ich nie instalu­je, a przy dol­ni­aku zupełnie zmieniło­by to jakość spalin 🙁

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Zasy­powego czy poda­jnikowego? Zasy­powych na pewno będzie więcej w ofer­cie, bo kilku pro­du­cen­tów bada ter­az swo­je nowe mod­ele dol­ni­aków. A robią to dlat­ego, że na jesieni było planowane roz­porządze­nie min­is­terst­wa, które miało wyciąć z rynku wszys­tko poniżej 5. klasy. Czy i kiedy ono będzie – nie wiado­mo. Grub­szego spad­ku cen ja raczej nie widzę, bo popyt na 5. kl. wzrośnie a nowe mod­ele z początku naj­tańsze nie będą.

      Odpowiedz
      1. Jack

        Szko­da cza­su na zaj­mowanie się tym tem­atem ponieważ zarówno uch­wała małopol­s­ka, śląs­ka, jak i ewen­tu­alne roz­porządze­nie rzą­du w spraw­ie jakoś­ci kotów są lub będą przepisa­mi martwy­mi. Praw­ie 20 mln ludzi w Polsce miesz­ka w domach jed­norodzin­nych, 70% z tych domów wybu­dowano przed 1989 r., 70% z nich nie posi­a­da żad­nej lub praw­ie żad­nej izo­lacji cieplnej. Co więcej, dochody 70% mieszkańców nie przekracza­ją 3500 zł miesięcznie. Do tych 20 mln ludzi należy dołączyć kil­ka mil­ionów ubogich ludzi zamieszku­ją­cych stare budyn­ki komu­nalne i spółdziel­cze. Przy śred­niej emery­turze dzisi­aj w wysokoś­ci 1450 zł net­to i medi­an­ie wyna­grodzenia w wysokoś­ci 2330 zł net­to te 2/3 Polaków rozniosą w pył każdą opcję poli­ty­czną, która świadomie lub nieświadomie próbowała­by wyciągnąć od prze­cięt­nego Pola­ka 15–20 tysię­cy lub więcej zło­tych na zmi­anę sys­te­mu ogrze­wa­nia i naraz­iła­by społeczeńst­wo na wyższe kosz­ty użytkowa­nia tego sys­te­mu. Uni­w­er­sal­ny kocioł co za 2–2,5 tysią­ca zło­tych w pol­s­kich warunk­ach sta­je się kwest­ią przeży­cia (pamię­ta­jmy, że m.in. w najbliższych lat­ach znacznie wzros­ną ceny energii elek­trycznej i wody w Polsce, po 2020 skończą się fun­dusze uni­jne i nakłady na inwest­y­c­je, spad­nie tem­po wzros­tu gospo­dar­czego, podat­ki pójdą w górę, wzrośnie licz­ba emery­tów).

      2. Wojciech Treter Autor wpisu

        Chci­ałbym być tego taki pewien, ale nie jestem. Metodą stop­niowego pod­krę­ca­nia tem­per­atu­ry moż­na żabę żyw­cem ugo­tować nim się zori­en­tu­je co się świę­ci.
        Czy aby tak powin­no dzi­ałać pra­wo? Uch­walamy coś głupiego i oder­wanego od rzeczy­wis­toś­ci, po czym ludzie się do tego nie sto­su­ją? Tak się dzi­ała pod obcą oku­pacją. We włas­nym państ­wie wypadało­by brać udzi­ał w tworze­niu prawa, aby nie było głupie. Z jed­nej strony zwyk­li ludzie nie mają żad­nego swo­jego lob­by ani orga­ni­za­cji, więc nic dzi­wnego, że nie ma kto ich reprezen­tować. Z drugiej strony zadzi­wia­jące, że w ogóle jest możli­we przyję­cie prawa majstru­jącego w pod­sta­wowych potrze­bach ludzi bez sprawdzenia, czy to przy­pad­kiem kogoś nie zmusi do jedzenia tynku ze ścian.

  2. Jack

    Czy aby tak powin­no dzia­łać pra­wo? Uchwa­lamy coś głu­piego i ode­rwa­nego od rze­czy­wi­sto­ści, po czym ludzie się do tego nie sto­sują?”

    Od 2013 roku obow­iązu­je w Polsce ustawa śmieciowa wzorowana na rozwiąza­ni­ach zachod­nioeu­rope­js­kich, która wg założeń miała rozwiązać w Polsce prob­lem śmieci i zmusić Polaków do ich seg­re­gowa­nia. Dziś w 2017 r. jej skutek jest taki, że dzikie wysypiska mają się dobrze, a 80% Polaków nie seg­regu­je śmieci i nikt ani nic nie jest w stanie ich do tego zmusić. Koszt tej ustawy dla prze­cięt­nego Kowal­skiego jest relaty­wnie nis­ki a jej pozy­ty­wnych efek­tów nie ma i raczej nie będzie (inne wartoś­ci społeczne). Nato­mi­ast pomysły niek­tórych poli­tyków, samorzą­dow­ców czy grup tzw. ekologów (mar­gin­es społeczeńst­wa) doty­czą­cych ogrze­wa­nia są tak absurdalne i kosz­towne (śred­nio 15–20 tysię­cy na gospo­darst­wo domowe), że nie mają żad­nych szans na real­iza­cję. Jeśli PIS wprowadzi w życie roz­porządze­nie o jakoś­ci kotłów to uderzy w swój żelazny elek­torat, ponieważ uni­w­er­salne kotły za 2- 2,5 tysią­ca posi­a­da 90% rol­ników, emeryci, ren­ciś­ci, więk­szość mieszkańców wschod­niej Pol­s­ki, mieszkań­cy małych i śred­nich miast oraz około 50% mieszkańców miast dużych. W 2018 po zimie zacznie się robić szum i PIS straci duże popar­cie w wyb­o­rach samorzą­dowych. Po kole­jnej zimie już w 2019 szum zamieni się w falę oburzenia i wściekłoś­ci więk­szoś­ci społeczeńst­wa a PIS skończy na śmiet­niku his­torii. Następ­cy żeby wygrać wybo­ry przy­wrócą stan sprzed kilku lat. Po 2020 sprawa potoczy się już zgod­nie z tren­da­mi demograficzny­mi. Wg anal­iz eko­nom­icznych wzros­towi licz­by emery­tów towarzyszyć ma spadek wysokoś­ci ich śred­nich emery­tur. Dziś śred­nia emery­tu­ra wynosi 1450 zł net­to, docelowa około 70% emery­tów ma otrzymy­wać świad­cze­nie wysokoś­ci ok. 800‑1000 zł net­to. Przy takich dochodach miesięcznych prob­lem smogu nie ist­nieje. Czeka nas więc w przyszłoś­ci wzrost licz­by tanich uni­w­er­sal­nych kotłów co, w których spalane będzie cokol­wiek, aby tylko te kilka­naś­cie mil­ionów ludzi mogło się ogrzać w zimie, kiedy tem­per­atu­ra spad­nie poniżej 20 stop­ni. Dzisi­aj emeryci i ren­ciś­ci to 9 mln ludzi (30% elek­toratu), w przyszłoś­ci to będzie kilka­naś­cie mil­ionów. Bru­tal­na praw­da jest taka, że Pol­s­ka nie ma szans na zmi­anę obec­nego sposobu ogrze­wa­nia, żaden inny sys­tem nie jest i nie będzie wystar­cza­ją­co tani.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *