Jak rozwiązać problem spalania śmieci w domach

Pro­ce­der spa­la­nia śmieci w domo­wych pale­ni­skach bar­dziej pasuje do slum­sów trze­ciego świata niż do cywi­li­zo­wa­nego kraju w sercu Europy. Jed­nak pro­blem jest i nie pomoże przy­my­ka­nie nań oczu, wle­piane na ślepo man­da­tów czy poża­ło­wa­nia godne kam­pa­nie spo­łeczne. Nie jest on też nie­roz­wią­zy­walny, a jeśli taki się wydaje, to tylko dla­tego, że nie robi się z nim nic albo robi się to nieudolnie.

Pozwolę sobie wytknąć słabe punkty dotych­czas pro­wa­dzo­nych w tym tema­cie dzia­łań oraz wska­zać metody, które mogłyby odnieść sku­tek, gdyby tylko ktoś tam u góry bliż­szej lub dal­szej chciał na poważ­nie zająć się tema­tem. Moje wynu­rze­nia mogą być o tyle ory­gi­nalne, że sam latami musia­łem dogrze­wać dom sta­rymi meblami, więc - w prze­ci­wień­stwie do więk­szo­ści zabie­ra­ją­cych głos w tej spra­wie — znam temat od środka.

Dym całej prawdy nie powie

Postronni obser­wa­to­rzy mają ten­den­cję, by w każ­dym kop­cą­cym wście­kle komi­nie dopa­try­wać się spa­la­nych opon i pam­per­sów. Sta­ty­styki Straży Miej­skiej mówią jed­nak co innego. W róż­nych mia­stach rap­tem 15–30% kon­troli koń­czy się ujaw­nie­niem spa­la­nia nie­do­zwo­lo­nych sub­stan­cji. Ostat­nie dane z Legio­nowa mówią o zale­d­wie 4-procentowej sku­tecz­no­ści kon­troli. Zapewne nie wszyst­kich uda się nakryć na gorą­cym uczynku. Poza tym kon­tro­lu­jący mogą być zbyt pobłaż­liwi gdy przyj­dzie uka­rać zna­jomka czy pociotka (np. w Zako­pa­nem na 96 kon­troli wykryto dwóch pala­czy śmieci a nie uka­rano nikogo). Ale i tak liczby te poka­zują, że więk­szość kop­cą­cych nie spala rze­czy zabro­nio­nych. Kop­ce­nie legal­nymi pali­wami to jed­nak osobny temat.

Działa to też w drugą stronę: ci, co fak­tycz­nie spa­lają nie­bez­pieczne odpady, wcale nie muszą przy tym kop­cić. Naj­gor­sze może być wła­śnie to, czego nie widać. Parę bute­lek PET dorzu­co­nych na roz­pałkę. Stare buty raz na mie­siąc. Nie widać podej­rza­nych wyzie­wów z żad­nego poje­dyn­czego komina a jed­nak w powie­trzu coś czuć i płu­cami to filtrujemy.

Dla­czego ludzie pakują odpady do pieców

Pew­nie masz już gotową, czarno-białą odpo­wiedź na to pyta­nie, w któ­rej ty jesteś nie­winną ofiarą, a palący śmieci — sady­stą, dege­ne­ra­tem i seryj­nym mor­dercą. Nie­stety sprawa nie jest czarno-biała. Przy­czyny są różne:

  • odruch warun­kowy — dla nie­któ­rych jest natu­ralne, że droga do śmiet­nika wie­dzie przez kocioł. Dziad tak robił, ojciec tak robił, i ja tak robię. Może są z tego jakieś zyski, a może nie. Ludzie zdają się nawet o tym nie myśleć. Bo jak ina­czej tłu­ma­czyć fakt, że w kotle ląduje szkło, sta­lowe puszki albo zepsute prze­twory? Po pro­stu wszystko jak leci.
  • szkoda wyrzu­cić — już dłuż­szą chwilę działa nowa ustawa śmie­ciowa wedle któ­rej pła­cisz za to, że żyjesz. W tej sytu­acji pale­nie śmieci dla opróż­nie­nia śmiet­nika traci sens, bo gmina odbiera nie­mal dowolne ilo­ści. A mimo to nie­któ­rzy wolą wcie­pać pla­stik do pieca niż wysta­wić w worku przed dom. Jest to źle rozu­miana gospo­dar­ność: po co wyrzu­cać, kiedy można to spo­żyt­ko­wać spa­la­jąc? Nawet jak nie ma odczu­wal­nego zysku, deli­kwent czuje się dzięki temu lepiej.
  • uty­li­za­cja po pol­sku — powiedzmy, że szwa­gier ma fabryczkę gumo­fil­ców. Za uty­li­za­cję odpa­dów musiałby dodat­kowo dopła­cić. Teść za opał też musi pła­cić. Jed­nak wystar­czy, że szwa­gier pod­rzuci teściowi odpady z pro­duk­cji i oto obaj oszu­kali sys­tem: jeden oszczę­dził na uty­li­za­cji, drugi ma opał za darmo.
    Podob­nie działa ogrze­wa­nie warsz­ta­tów samo­cho­do­wych zuży­tym ole­jem. Nastę­puje cudowna prze­miana odpadu sta­no­wią­cego koszt w paliwo dające zysk. Że to nie­zdrowe? Ludzie potra­fią robić gor­sze rze­czy kosz­tem wła­snego zdro­wia, a już na pewno cudzego.
  • nie wystar­cza na uczciwy opał — jest wresz­cie grupa tych, któ­rych naprawdę nie stać na kupno odpo­wied­niej ilo­ści uczci­wego opału. Nie ma obec­nie sen­sow­nego wspar­cia dla takich rodzin. Zasiłki na zakup opału to listek figowy (~1 tona węgla na sezon). Wyja­śnie­nie dla tych, co nigdy nie mar­z­nęli: +16 w domu to taki sam pro­blem jak pusty żołą­dek. Nic dziw­nego, że ludzie sta­rają się ogrzać czym­kol­wiek. Ale zno­wuż pro tip dla nie­do­świad­czo­nych przez życie: ci, któ­rzy potrze­bują naprawdę dogrzać dom, nie wrzu­cają do kotła jakichś śmiesz­nych pla­sti­ków czy pam­per­sów, bo to lichy opał a zresztą gospo­dar­stwo domowe pro­du­kuje go zbyt mało (ogó­łem Polak pro­du­kuje dzien­nie ok. 1kg odpa­dów, z czego palna jest połowa a war­tość opa­łowa tego miksu jest nieco niż­sza niż drewna). Prę­dzej spalą zbie­rane z oko­licy stare meble, ramy okienne czy drewno rozbiórkowe.

Jesteś głupi, tru­jesz (dzieci) — czyli z woskową motyką na słońce

Walka ze spa­la­niem śmieci wygląda słabo przede wszyst­kim dla­tego, że robi się w tym kie­runku mało co. A gdy już coś się dzieje, to jest to robione total­nie źle, bo bez porząd­nego roz­pra­co­wa­nia pro­blemu — zauwa­że­nia róż­no­rod­nych przy­czyn i dobra­nia odpo­wied­nich środ­ków zaradczych.

Było kilka kam­pa­nii spo­łecz­nych w tema­cie spa­la­nia odpa­dów. Wszyst­kie rów­nie bez­na­dziejne, bo hasła wyglą­dają jakby ich auto­rzy z bez­sil­no­ści posta­no­wili prze­lać na odbior­ców swoją fru­stra­cję. Jesteś głupi, tru­jesz (dzieci), grze­szysz — takie komu­ni­katy były wysy­łane. Albo tutaj, świe­żynka: zbie­ra­nie pla­sti­ko­wych opa­ko­wań na rzecz schro­ni­ska dla zwie­rząt “zamiast ich pale­nia”. Wszystko to można stre­ścić krótko: “jesteś zły! prze­stań być zły, bo my tak chcemy!”.

Idealny wzór jak

Kon­cen­trat sztampy i braku pomy­słu (źró­dło)

Jeśli ktoś myśli, że od gada­nia o tru­ciu sie­bie (ewen­tu­al­nie dzieci) plus okła­da­nia ludzi nie­he­blo­wa­nym poczu­ciem winy komuś przyj­dzie do głowy zmie­nić prak­tykę, to jest co naj­mniej naiwny. Nie trzeba być szpe­cem od mar­ke­tingu czy psy­cho­lo­gii, by zna­leźć inne pro­blemy, na które takie pro­stac­kie chwyty nie dzia­łają: ot choćby pale­nie papie­ro­sów, jazda po pija­nemu, wypa­la­nie łąk.

Nato­miast akcja z pla­sti­kami dla schro­ni­ska zawiera w sobie sen­sowny ele­ment: jej ini­cja­to­rzy wspo­mi­nają, że sprze­da­dzą zebrane two­rzywa sztuczne a zysk prze­zna­czą na pomoc zwie­rzę­tom. Nie chcę abso­lut­nie depre­cjo­no­wać sensu akcji i dobrych inten­cji ludzi (choć wiemy, gdzie używa się ich jako nawierzchni dro­go­wej), ale być może porów­ny­walny jeśli nie więk­szy efekt dałoby nagło­śnie­nie faktu, że na sku­pach płacą za pla­sti­kowe butelki. Wtedy żal byłoby spa­lić… Nie zała­twia to oczy­wi­ście cało­ści pro­blemu, bo nie tylko pla­stik jest palony.

Zabierzmy nie­grzecz­nym dzie­ciom zabawki

Kolej­nym dzia­ła­niem pozo­ro­wa­nym w niby-walce ze spa­la­niem śmieci jest pomysł zabra­nia ludziom urzą­dzeń, które umoż­li­wiają ten pro­ce­der. Reali­zuje się to np. w pro­gra­mach ogra­ni­cza­nia niskiej emi­sji na Ślą­sku, gdzie doto­wane kotły węglowe nie mogą mieć rusztu awa­ryj­nego, który to prze­cież umoż­li­wia spa­la­nie śmieci.

O święta naiw­no­ści! Że niby zde­ter­mi­no­wany Polak nie umie sobie doro­bić rusztu? Idąc tym tro­pem, nale­ża­łoby pre­wen­cyj­nie zakuć w dyby każ­dego posia­da­cza kotła — wtedy z pew­no­ścią nie spa­liłby niczego zaka­za­nego, bo do tego potrzebne są ręce. W kotle, piecu czy kominku ope­ra­tor zawsze będzie mógł umie­ścić kalo­sza. Rzecz w tym, aby — nawet mogąc - nie chciał.

Dla­czego pali­łem śmieci, dla­czego przestałem

W moim przy­padku spa­lane były dwa rodzaje odpa­dów w dwóch róż­nych celach:

  • stare buty i ubra­nia — z nawyku i prze­świad­cze­nia, że tak wygląda gospo­dar­ność (“te buty nadają się już tylko do pieca”)
  • stare meble — żeby się dogrzać, bo nie zawsze udało się dostać z MOPS-u zasi­łek na opał, wtedy bra­ko­wało ok. tony węgla, którą zastę­po­wało się zdo­bycz­nym drew­nem róż­nego rodzaju: pale­tami, drew­nem roz­biór­ko­wym, ramami okien­nymi, sta­rymi kana­pami (co tam się nawi­nęło). Mimo takiego dość znacz­nego dogrze­wa­nia stan­dard cieplny w domu pozwa­lał ledwo na wege­ta­cję w kalesonach.

Jed­nak od ok. ośmiu lat nie spala się u mnie ani sta­rych butów, ani sta­rych mebli. To nie jest efekt dota­cji, zaka­zów, man­da­tów, nagłego wzbo­ga­ce­nia ani jakie­goś eko­lo­gicz­nego oświe­ce­nia. Dalej ogrze­wam tym samym 30-letnim żeliw­nym kotłem. Więc co się stało?

Znik­nęła potrzeba pale­nia sta­rych mebli. To nie było moje hobby ani zło­śli­wość wzglę­dem świata. Gdy tylko nauczy­łem się pra­wi­dłowo obsłu­gi­wać kocioł i roz­pa­lać od góry, zuży­cie opału spa­dło z rów­no­war­to­ści ok. 3 ton węgla (z czego tony zwy­kle bra­ko­wało i trzeba było uzu­peł­niać byle czym) do 2 ton (na które zawsze uda­wało się uciu­łać). Co wię­cej, w domu odtąd zamiast +16st.C jest całą zimę śred­nio co naj­mniej +21st.C. Jaki w tym momen­cie byłby sens polo­wa­nia na stare meble, żeby przy­osz­czę­dzić coś z pozo­sta­łych dwóch ton? Te kanapy i kre­densy też nie przy­cho­dziły do domu same. A nawet gdyby spa­dały mi z nieba, to dziś nie palił­bym np. płyt wió­ro­wych, bo wiem jakie są tego kon­se­kwen­cje (daw­niej też wie­dzia­łem, że to nie jest zdrowe) a nie jest mi to już nie­zbędne do prze­trwa­nia zimy.

Nato­miast co do spa­la­nia sta­rych butów i ubrań, był to nawyk rodzi­ców, który gdzieś z bie­giem lat zanik­nął. Nie jestem tylko pewien, czy aby pod wpły­wem moich pouczeń. Może to sku­tek uboczny tego, że w domu zro­biło się ciepło.

Jak sku­tecz­nie zwal­czać spa­la­nie śmieci

Kon­kretna pomoc zamiast taniej litości

Jeśli chwilę pomy­śli się nad w/w przy­czy­nami, dla któ­rych ludzie spa­lają odpady, to można podzie­lić palą­cych śmieci na dwie bar­dzo ogólne grupy:

  • ci, któ­rzy palą z wła­snej mniej czy bar­dziej świa­do­mej woli — przez głupi nawyk albo chęć zysku, w każ­dym razie prośbą, groźbą lub man­da­tem można zmie­nić ich postępowanie
  • ci, któ­rzy usi­łują prze­żyć do wio­sny - w ich przy­padku man­dat nie podziała, a wręcz tym bar­dziej zmusi do pale­nia badziewia.

W tym sezo­nie grzew­czym (2015/2016) sporo gmin zaczęło się chwa­lić w mediach, jak to sku­tecz­nie zaczęli ści­gać palą­cych śmieci (jakby takiego obo­wiązku nie mieli zawsze?!). Rzecz jasna man­da­tami. Nie­wielu się zająk­nie, że potrzebne jest roz­róż­nie­nie na tych, któ­rych trzeba pouczać a w osta­tecz­no­ści karać oraz tych, któ­rym trzeba pomóc (o tym też już było). Bo ta pomoc musia­łaby kosz­to­wać.
Dla­tego domi­nuje podej­ście przy­my­ka­nia oczu. Straż­nik nie wlepi babci man­datu za porą­baną meblo­ściankę w kotłowni, bo wie, że to bar­dziej zaszko­dzi niż pomoże. I super, jeśli to zauważa, ale za tym powinno iść nie luźne trak­to­wa­nie prawa, lecz sys­tem kon­kret­nej pomocy dla ludzi w trud­nej sytu­acji.

Pod­ko­pać mit opłacalności

Rekre­acyjne” spa­la­nie zawar­to­ści wła­snego śmiet­nika daje tylko złu­dze­nie zysku, ale za to zupeł­nie realny syf w powie­trzu. Było to już dokład­nie wał­ko­wane w ana­li­zie opła­cal­no­ści spa­la­nia śmieci. Jeśli kilka milio­nów domów spali tylko po jed­nej butelce PET dzien­nie, to każdy jeden z nich zysku nie zauważy, ale syf w skali kraju robi się straszny.

Dąże­nie do oszczęd­no­ści nie jest niczym złym. Trzeba tylko zmie­nić jego formę. Ludzie znają tylko dwa spo­soby oszczę­dza­nia: nie palić i mar­z­nąć albo spa­lać byle co, byle tanie lub dar­mowe. Lep­szą drogą do oszczęd­no­ści jest spa­la­nie efek­tywne - to mniej tru­cizn w powie­trzu i niż­sze zuży­cie opału. Lecz skąd zwy­kły czło­wiek ma to wie­dzieć, gdy nikt mu nie powiedział?

Kon­kret­nie poka­zać złe skutki

Śmierć jed­nego czło­wieka to tra­ge­dia. Śmierć milio­nów — to sta­ty­styka. Podob­nie stra­sze­nie bli­żej nie­okre­ślo­nym tru­ciem sie­bie lub dzieci spływa jak po kaczce woda po kimś, kto jest pewien, że per saldo zyskuje. Odro­czone złe kon­se­kwen­cje nie prze­ma­wiają do ludzi. Lepiej teraz taniej (w ich mnie­ma­niu) mieć cie­pło, a na sta­rość i tak się umrze.

Ina­czej by to wyglą­dało, gdyby złe skutki spa­la­nia nie­bez­piecz­nych odpa­dów poka­zać w detalach:

  • jakie kon­kretne che­mi­ka­lia gość sobie pro­du­kuje - takie same, któ­rymi mor­do­wano ludzi w oko­pach I wojny świa­to­wej czy w komo­rach gazo­wych Auschwitz, które wydala kopal­niana hałda czy huta aluminium
  • że zjada się to potem w ziem­nia­kach, mar­chewce i jajach od kury z wła­snego podwórka
  • jakie są tego pierw­sze efekty zdro­wotne — wtedy deli­kwent dostrzegłby, że pro­blem nie jest gdzieś hen w bli­żej nie­okre­ślo­nej przy­szło­ści, ale już zaczyna doty­kać jego samego albo rodzinę

Zamiast chło­stać palą­cych — pozy­tywny prze­kaz do niepalących

Wszy­scy głów­nie groź­bami i nady­ma­niem poczu­cia winy usi­łują prze­ko­nać tych, co palą śmieci, by tego nie robili. Bra­kuje prze­kazu do tych, któ­rzy patrzą z boku i nic nie robią: rodziny, sąsia­dów, zna­jo­mych. Oni muszą się dowie­dzieć, że na tym cier­pią, by mieli moty­wa­cję do reago­wa­nia.
Prze­cież bar­dziej trafi do czło­wieka prośba żony czy dzieci, aby nie hodo­wał im raka za parę stó­wek oszczęd­no­ści, niż gromy rzu­cane nań z tele­wi­zorni, że jest zły i głupi!

Przy­kła­dem niech będzie kam­pa­nia PZU “Kochasz? Powiedz STOP waria­tom dro­go­wym”. Przez lata była to typowa poła­janka waria­tów na dro­gach. Aż w 2014 roku posta­no­wiono odwró­cić metodę: nega­tywny prze­kaz do samych waria­tów zastą­piono pozy­tyw­nym prze­ka­zem do ich najbliższych:

Głów­nym zało­że­niem kam­pa­nii spo­łecz­nej „Kochasz? Powiedz STOP Waria­tom Dro­go­wym” jest poka­za­nie pozy­tyw­nego wpływu, jaki mogą mieć na kie­row­ców ich bli­scy. Główny prze­kaz kam­pa­nii skie­ro­wany jest nie do kie­row­ców, ale wła­śnie do ich bli­skich – człon­ków rodzin, przy­ja­ciół, osób waż­nych w ich życiu.

Dzia­ła­nia edu­ka­cyjne kam­pa­nii miały na celu zachę­cić pasa­że­rów do reago­wa­nia na nie­bez­pieczne zacho­wa­nia kie­rowcy i poka­zy­wać, jak poskro­mić „wariata drogowego”.

I co? I zadzia­łało nie­po­rów­na­nie lepiej niż wcze­śniej­sze stra­sze­nie i mora­li­zo­wa­nie! Odbiór kam­pa­nii był gene­ral­nie bar­dzo pozy­tywny, wzięło w niej udział kilka milio­nów osób.
Ale dobra kam­pa­nia nie zrobi się sama. Wymaga zaan­ga­żo­wa­nia fachow­ców i nie­ma­łych środ­ków, czego dotąd w tema­cie spa­la­nia odpa­dów zwy­czaj­nie nie było.

Pre­wen­cja i nie­uchronne konsekwencje

Nie­któ­rym pale­nie badzie­wia się opła­cać, np. tym, co uty­li­zują odpady pro­duk­cyjne od szwa­gra z fabryczki gumo­fil­ców. Wyno­sze­nie tele­wi­zo­rów ze sklepu bez pła­ce­nia samo w sobie też jest bar­dzo opła­calne. Dla­tego taka dzia­łal­ność jest karalna, aby poten­cjalny zysk zrów­no­wa­żyć groźbą kary i znie­chę­cić do takich prak­tyk. Rów­nież spa­la­nie nie­bez­piecz­nych odpa­dów powinno być obar­czone tak dużym ryzy­kiem przy­krych kon­se­kwen­cji, aby nie opła­cało się tego robić.

Jak to bywa pod­no­szone przy oka­zji innych spraw, nie cho­dzi o nie wia­domo jak wysoką karę, ale o jej nie­uchron­ność. I wcale nie musi to być zaraz man­dat. Niech każdy, komu przyj­dzie do głowy palić nie­bez­pieczne mate­riały, spo­dziewa się wjazdu na chatę: naj­pierw ze strony sąsia­dów, któ­rzy nie pozwolą mu sobie zaszko­dzić, w osta­tecz­no­ści zaś ze strony odpo­wied­nich służb, które roz­po­zna­łyby sytu­ację deli­kwenta i albo zor­ga­ni­zo­wały mu pomoc, albo upo­mniały (naprawdę ludzie nie­kiedy nie wie­dzą, że nie można palić sta­rych mebli; prze­cież zawsze palili i było dobrze), albo w osta­tecz­no­ści nało­żyły mandat.

Dobrą opcją byłyby kon­trole pre­wen­cyjne — by każdy wła­ści­ciel domu wie­dział, że przy­naj­mniej raz w roku może mieć wizytę bez powodu. Podobno takie roz­wią­za­nie jest już teraz praw­nie moż­liwe. Dla­czego się go nie sto­suje? Masowe kon­trole byłyby kosz­towne, zwłasz­cza gdyby pod­da­wać bada­niom próbki popiołu. Uszczu­pli­łoby to kasy i tak wiecz­nie przy­mie­ra­ją­cych gło­dem samo­rzą­dów. Poza tym, nie oszu­kujmy się, pro­blem nie jest na razie na tyle palący z punktu widze­nia władz i więk­szo­ści miesz­kań­ców, aby aż tak anga­żo­wać się w walkę z nim.

Co robić, kiedy nie da się nic zrobić?

Par­sk­ną­łem srogo na pew­nej węglowo-ekologicznej kon­fe­ren­cji, gdy w bilan­sie zuży­cia paliw w Pol­sce pre­le­gent uwzględ­nił spa­lane w domach śmieci. To tylko drobne potwier­dze­nie, że ten pro­ce­der ogól­nie nie jest uwa­żany za nic złego i pato­lo­gicz­nego. Podob­nie jak kie­dyś było z pale­niem papie­ro­sów czy jazdą po pija­nemu, gdy obec­nie w tych spra­wach sytu­acja zmie­nia się stale na plus — nie sama oczy­wi­ście, ale za sprawą lat pracy nad świa­do­mo­ścią ludzi.

Taka sama praca jest potrzebna w tema­cie spa­la­nia odpa­dów. Ale czy kto­kol­wiek ma inte­res, by kom­plek­sowo pró­bo­wać pro­blem roz­wią­zać, a nie tylko wziąć kolejną dota­cję na śmieszną szopkę? Nie wygląda na to. Lepiej niech sobie sprawa nabrzmiewa, aż w końcu nastąpi prze­gię­cie i jak już ktoś przyj­dzie to zała­twić, to z meto­dami sub­tel­nymi jak maczeta. Dla dzia­ła­czy anty­smo­go­wych pato­lo­gia pale­nia śmieci to jesz­cze jeden powód, by kotły węglowe wysłać do huty a opor­nych pala­czy pod­dać euta­na­zji. Na razie zgła­szają poje­dyn­cze rażące przy­padki do pro­ku­ra­tury. To nie jest roz­wią­za­nie sys­te­mowe, ale przy­naj­mniej prze­rywa się milczenie.

9 myśli nt. „Jak rozwiązać problem spalania śmieci w domach

  1. Kmicic

    Osta­tecz­nie i tak skoń­czymy bez pie­ców w domach. Wszystko na to wska­zuje, a czy to będzie za 10 lat czy 30 to tylko daje nam czas na wła­sne roz­wią­za­nia, aby nie być zmu­szo­nymi do kupo­wa­nia gazu od Putina albo OZE od Mer­kel. Wycią­gnijmy ile się da z UE na ter­mo­mo­der­ni­za­cje domów i bada­nia nad pol­skimi inno­wa­cjami w tej dziedzinie.

    Odpowiedz
    1. Miro

      Prawda jest taka że nie ma kary ani spo­soby na pozby­cie się spa­la­czy smieci. Od kilku lat kiedy na naszą ulicę wpro­wa­dził się star­szy jego­mość wraz z bandą psów jeste­śmy usta­wicz­nie truci spa­li­nami z two­rzyw sztucz­nych. Facet ten nigdzie nie pra­cuje, nie ma żad­nych sta­łych docho­dów utrzy­muje się jedy­nie z demon­tażu sta­rego sprzętu AGDRTV który zbiera spod blo­ków i osie­dli. Roz­biera on wszystko: tele­wi­zory, pralki, lodówki, moni­tory kom­pu­te­rowe, dru­karki (co wpad­nie mu w ręce). Na jego podwórku powstała już w wyniku tego pro­ce­deru hałda potłu­czo­nych kine­sko­pów z tele­wi­zo­rów i moni­to­rów. Po demon­tażu wszyst­kie meta­lowe odpady prze­ka­zuje on oczy­wi­ście do skupu złomu zaś pla­stiki spala w swoim piecu. Do pieca wrzuca wszystko obu­dowy od tele­wi­zo­rów, moni­to­rów, dru­ka­rek, odku­rza­czy pianki poli­ure­ta­nowe z lodó­wek, gumowe uszczelki itd. Wszyst­kie te odpady przed wrzu­ce­niem do pieca oczy­wi­ście wcze­śniej roz­drab­nia lub tnie pilarką elek­tryczną w kostkę (np. pianki poli­ure­ta­nowe) i wrzuca na taczkę z która następ­nie wpro­wa­dza do domu i par­kuje przy piecu w kotłowni. Kiedy spala on w swoim piecu taki mix two­rzyw sztucz­nych z jego komina wydo­staje się czarny dym i pełno dużych kawał­ków sadzy powsta­ją­cych praw­do­po­dob­nie ze spa­la­nia poli­ure­tanu. Wszystko to wygląda tak jak by wokół padał czarny śnieg, który spada póź­niej na nasze podwórka i sąsia­dów. Zapa­chu nawet nie będę pró­bo­wał opi­sy­wać opi­sy­wał. Zgła­sza­nie tego przez nas jak i sąsia­dów nie daje rezul­ta­tów ponie­waż ten czło­wiek dalej robi swoje. Man­daty na nim nie robią wra­że­nia bo ich nie płaci, ani nikt gro­sza z niego nie ścią­gnie ponie­waż nie ma on żad­nego ofi­cjal­nego dochodu, nawet samo­chód któ­rym zwozi złom nie jest na niego. Groźby i wyzwi­ska jed­nego z bez­sil­nych sąsia­dów rów­nież nie robią na nim wrażenia.

      Odpowiedz
      1. Wojciech Treter Autor wpisu

        Recy­dy­wi­stę można prze­ka­zać sądowi, który może nie tylko dowa­lić wyż­szą grzywnę, ale i areszt do mie­siąca. Wiele zależy od woli straż­ni­ków czy innych urzęd­ni­ków, któ­rzy prze­pro­wa­dzają kon­trolę. Pro­blem ten był dotąd w pobła­ża­niu i bywa, że trzeba przy­ci­snąć, aby wymu­sić egze­kwo­wa­nie prawa.
        Można także nasłać na gościa pobli­ski alarm smo­gowy, który go zgłosi do pro­ku­ra­tury, jak to parę razy już robili ze spa­la­czami oleju 🙂 Albo też mogę spró­bo­wać zasię­gnąć opi­nii praw­ni­ków, któ­rzy w takich spra­wach dzia­łają pro bono, co można zro­bić. Jeśli chcesz temat poci­snąć, to pisz.

  2. szamot

    Ogu­łem tak w śmie­ciach nie powinno być metali cięż­kich oraz chloru oraz azotu to nawet jak by to spa­lały to by pro­du­ko­wał tylko wwa i sza­dzę czyli odwo­dor­nione wwa Z każ­dego pla­stiku powstaje dużo sadzy bo pod wpły­wem tem­pe­ra­tury roz­kłada się na węglo­wo­dory nie­na­sy­cone, które kon­den­suje do węglo­wo­do­rów aro­ma­tycz­nych a te do wwa a po odwo­dor­nie­niu do sadzy. Ten czary dym to sadza wwa i węglo­wo­dory nie­na­sy­cone które mają dzia­ła­nie nar­ko­tyczne. Oskarż­cie go że pro­du­kuje i roz­pyla narkotyki.

    Odpowiedz
  3. szamot

    To zależy od tem­pe­ra­tury 1500 stopni i komin jest czy­sty 1000 tro­chę sadzy 900–700 wię­cej sadzy 600–500 płaty sadz i smoło pla­stik 400–300 smoło sadza + sto­piony pla­stik + kawały sadzy

    Odpowiedz
  4. szamot

    Kiszonka drewna lub węgla słabo uwę­glo­nego to nie śmieci.
    Powinny być kotły DS pią­tej 5 klasy z tem­pe­ra­turo spa­la­nie 2000 stopni idie­otod­porne tak jak u mnie (mój ma 4 klasa emi­sja pyłu) ale jest tęśćiowoodporny.

    Odpowiedz
  5. szamot

    U mojego siąm­siada też tak się kop­ciło jak nie miał pal­nika sza­mo­to­wego a kisił drewno nic innego nie palił smieci nie palił bo by były poli­cjanty kłóci się z dru­gim siąmsiadem

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *