Moje szkiełko i oko kontra mędrców czucie i wiara

Należy odno­to­wać, że Pol­ski Alarm Smo­gowy upich­cił na nas pasz­kwil pt. “NIE gór­nemu spa­la­niu”. Tytuł zwia­stuje poziom cało­ści – wszak roz­pa­la­jąc od góry, górne spa­la­nie zastę­puje się dol­nym. Do zna­nych od dawna opi­nii eks­per­tów od węgla PAS dodał wła­sne wymy­sły – za wszelką cenę sta­ra­jąc się zgnoić pale­nie od góry, miej­scami tak nie­udol­nie, że aż śmiesz­nie dla każ­dego, kto – w prze­ci­wień­stwie do auto­rów – widział na oczy kocioł węglowy przy pracy. Nie wspo­mi­na­jąc o tych, któ­rzy widzieli pracę ich wła­snych ex-kopciuchów, które po napra­wie tech­niki pale­nia już nie kopcą. Ale dzia­ła­cze liczą, że w ten spo­sób wystra­szą ciemny lud, by kupo­wał nowo­cze­sne kotły albo dalej gnił w smro­dzie zamiast pró­bo­wać napra­wić to, co ma w kotłowniach.

Oto arty­kuł w któ­rym roz­kle­pu­jemy dez­in­for­ma­cję PAS na czyn­niki pierw­sze – ale w opar­ciu o fakty. Wszystko w tym tema­cie już nie­raz zostało powie­dziane. Znane są wyniki zagra­nicz­nych badań, wia­domo dla­czego musimy robić na wła­sną rękę to, co powinno leżeć w gestii pro­du­cen­tów kotłów. Co abso­lut­nie nie prze­szka­dza PAS łżeć w żywe oczy li tylko na pod­sta­wie wła­snych wymy­słów m.in. co do emi­sji pyłów.

W mię­dzy­cza­sie Czy­tel­nik – palacz odgórny z nie­li­chym sta­żem – napi­sał z prośbą o publi­ka­cję jego listu, który wysłał Pol­skiemu Alar­mowi Smo­go­wemu odno­śnie ich pasz­kwilu, ale rzecz jasna nie został zaszczy­cony odpo­wie­dzią. Poni­żej treść listu za zgodą autora.

Sza­nowni Państwo

Pro­szę o opu­bli­ko­wa­nie mojego listu, jako głosu w dys­ku­sji na temat “gór­nego spa­la­nia“
Zamie­ści­li­ście Pań­stwo opi­nie prze­róż­nych naukow­ców negu­ją­cych sens eko­lo­giczny i eko­no­miczny eks­plo­ata­cji kotłów gór­nego spa­la­nia zapa­la­nych spo­so­bem od “góry“
Przez okres 4 lat eks­plo­ato­wa­łem kocioł metodą zapa­la­nia “od dołu”. Prze­pro­wa­dzi­łem próbę zapa­la­nia kotła metodą “od góry” i przez 27 lat (do chwili obec­nej) eks­plo­atuję w ten spo­sób swój kocioł. Dla­czego po pró­bie nie powró­ci­łem już nigdy do spa­la­nia “od dołu”?
Dla­czego tysiące ludzi któ­rzy tak jak ja zmie­nili spo­sób użyt­ko­wa­nia kotłów na “górny” nie powró­ciło do poprzed­niego spo­sobu użyt­ko­wa­nia??? Utrzy­muję kon­takty w wie­loma oso­bami któ­rych namó­wi­łem na górne pod­pa­la­nie, żaden z nich do poprzed­niego spo­sobu spa­la­nia nie powró­cił! Dla­czego???? Prze­cież ludzie są roz­sądni i nigdy (!) nie wybie­rają roz­wią­za­nia nie­ko­rzyst­nego dla sie­bie.
Otóż o ile przy spo­so­bie zapa­la­nia “od dołu” zuży­wa­łem 4,5 tony węgla rocz­nie, tak zapa­la­jąc kocioł “od góry” zuży­wam 3 tony węgla. Wszy­scy któ­rzy zmie­nili spo­sób zapa­la­nia doświad­czyli tego samego!!!! Zuży­cie węgla zmniej­szyło się o ok. 20–30%! I dla­tego nikt kto zmie­nił spo­sób zapa­la­nia kotła na “górny” nigdy już nie powró­cił do zapa­la­nia “dol­nego!!!
I w takiej sytu­acji jakiś pro­fe­sor twier­dzi, że zapa­la­nie “od góry” zwięk­sza zuży­cie węgla! Gdyby ten pro­fe­sor napa­to­czył mi się pod rękę (a wła­ści­wie pod nogę), to (…) gdyż pró­buje zro­bić ze mnie dur­nia!!! Ja mogę nie znać się na kotłach, spa­la­niu, fizyce, itp, ale liczyć pie­nią­dze (zwłasz­cza swoje) na pewno potra­fię! Przy pale­niu “dol­nym” kupo­wa­łem 4,5 tony węgla na sezon, przy pale­niu “od góry” kupuję 3 tony na sezon!
Więc argu­ment, że zapa­la­jąc węgiel” od góry piec spala wię­cej opału, darujmy sobie. Doświad­cze­nie tysięcy użyt­kow­ni­ków kotłów zapa­la­nych “od góry” obala ten pogląd i kom­pro­mi­tuje pro­fe­sora który wbrew fak­tom i doświad­cze­niom (w tym i moim) wpro­wa­dza opi­nię publiczną w błąd!!
Inni pro­fe­so­ro­wie twier­dzą, że kocioł eks­plo­ato­wany poprzez zapa­la­nie węgla “od góry” zwięk­sza emi­sję tru­ją­cych gazów i pyłów. I znów moje doświad­cze­nie (i tysięcy innych użyt­kow­ni­ków kotłów) ten pogląd jed­no­znacz­nie obala. Paląc w kotle “od dołu” z komina wydo­by­wał się gęsty, czarny dym, który zasnu­wał całą oko­licę. Paląc “od góry” z komina wydo­bywa się pra­wie nie­wi­doczna mgiełka! Czy nie­wi­doczna mgiełka zawiera wię­cej tru­ją­cych gazów niż gęste opary czar­nego dymu?
Śmiem wąt­pić, roz­są­dek pod­po­wiada mi, że jed­nak kłęby czar­nego dymu są bar­dziej tru­jące niż nie­wi­doczna mgiełka!
Inni znów pro­fe­so­ro­wie pod­no­szą argu­ment, że zapa­la­nie od góry może być groźne dla użyt­kow­nika, gdyż może wią­zać się w wydo­by­wa­niem się z kotła czadu! Otóż ten argu­ment jest dema­go­giczny!! Każde urzą­dze­nie grzew­cze (bez względu na rodzaj paliwa) może być poten­cjal­nie groźne dla użyt­kow­nika. Co roku traci życie kil­ka­set osób zatru­tych cza­dem wydo­by­wa­ją­cym się z grzej­ni­ków gazo­wych pod­grze­wa­ją­cych wodę w łazien­kach. Dla­czego? Bo szczel­nie poza­ty­kali otwory wen­ty­la­cyjne przez co zatrzy­mali dopływ powie­trza do grzej­nika. Kotły zapa­lane “od góry” stwa­rzają dla użyt­kow­ni­ków takie samo zagro­że­nie (ani mniej­sze ani więk­sze) jak każde inne urzą­dze­nie grzew­cze.
Wszyst­kie argu­menty prze­ciwne “zapa­la­niu “od góry” są nie­praw­dziwe!.
Gdyby “zapa­la­nie od góry” było w jaki­kol­wiek spo­sób nie­ko­rzystne dla użyt­kow­ni­ków kotłów, to nikt by się w taki rodzaj zapa­la­nia nie bawił, tym bar­dziej, że jest ono kło­po­tliwe, wymaga bowiem każ­do­ra­zo­wego pod­pa­la­nia węgla po wypa­le­niu się poprzed­niej por­cji!
Jakiś kolejny domo­ro­sły nauko­wiec pisze, że prze­róbki kotła zwią­zane z zapa­la­niem “od góry” są groźne i nie­do­pusz­czalne, pod­czas gdy kotły nie wyma­gają żad­nych (!!!) prze­ró­bek! I tak dalej i tak dalej!
Pale­nie “od góry” przy­nosi sze­reg zalet (i dla­tego tak wiele osób sto­suje ten spo­sób zapa­la­nia). Oto one:
– zuży­cie opału spada o ok. 30 %. (spraw­dzi­łem to na wła­snym kotle!!)
– kocioł spala bez­dym­nie
– ani kocioł ani prze­wód komi­nowy nie zara­stają smołą i sadzą.
– kotły zapa­lane “od góry” potra­fią pra­co­wać samo­czyn­nie i bez obsłu­gowo nawet 3 doby (mój pra­cuje 1 dobę!)
Pro­szę o publi­ka­cję mojego listu, gdyż nie­świa­do­mie pro­wa­dzi­cie Pań­stwo akcję dez­in­for­ma­cji z udzia­łem nie­do­uczo­nych pseudonaukowców!

Z powa­ża­niem: Antoni Pietraszko

Podob­nie zapewne myśli każdy, kto spró­bo­wał palić od góry, doświad­czył świet­nych efek­tów, a potem prze­czy­tał, że naukowcy albo alarmy smo­gowe mówią mu, że tak jest źle, nie­bez­piecz­nie i dla wła­snego dobra powi­nien dalej kop­cić. Ale naj­le­piej: ma wymie­nić piec! Czuje, że robi się z niego dur­nia, bo on naocz­nie prze­ko­nał się, że jest ina­czej, a pro­fe­sor twier­dzi coś zupeł­nie innego i na popar­cie ma tylko tytuł naukowy. Co to się poro­biło… trzeba prze­krę­cić wiesz­cza: szkiełko i oko sil­niej mówi do mnie niż mędrca czu­cie i wiara.

Fak­tycz­nie sytu­acja wygląda nie­do­rzecz­nie: alarmy smo­gowe gnoją metodę pale­nia zmniej­sza­jącą smog zaś naukowcy w naj­lep­szym razie pod­cho­dzą jak do jeża, a w naj­gor­szym – stra­szą kalec­twem lub śmier­cią. Tym­cza­sem za naszą zachod­nią gra­nicą pale­nie od góry jest pod­sta­wo­wym ele­men­tem kam­pa­nii infor­ma­cyj­nych pro­wa­dzo­nych na pozio­mie pań­stwo­wym i jakoś nikt nie ma z tym pro­blemu. Czyżby tam mieli mniej kuma­tych naukow­ców i nikt im nie powie­dział, że tak nie wolno palić? 😉

Sytu­acja roz­ja­śnia się gdy zro­zu­miemy spo­sób dzia­ła­nia insty­tu­cji i osób pyta­nych o opi­nię nt. pale­nia od góry, ich cele oraz inte­resy. Sze­rzej jest o tym w odpo­wie­dzi na pasz­kwil PAS, ale tutaj stresz­czę pokrótce:

  • Alarmy smo­gowe trak­tują nas jako eko­lo­gów gor­szego sortu bojąc się, że moż­li­wość czyst­szego pale­nia w kotłach zasy­po­wych pod­ko­pie plany uchwał anty­smo­go­wych i wymiany kotłów.
  • Naukowcy oraz poważne urzędy nie powie­dzą, że pale­nie od góry jest lep­sze i tak należy palić (nawet jeśli tak jest), bo tym samym ścią­ga­liby na sie­bie ewen­tu­alne pre­ten­sje tych, któ­rym coś pój­dzie nie tak, gdy spró­bują samo­dziel­nie roz­pa­lić od góry bez dobrego przy­go­to­wa­nia. Co innego gdyby ktoś przy­szedł z teczką i popro­sił eks­perta o opi­nię na potrzeby dobrze zor­ga­ni­zo­wa­nej i sfi­nan­so­wa­nej kam­pa­nii pro­mu­ją­cej pale­nie od góry. Wtedy opi­nia mia­łaby zgoła inną treść. Ale nie ma w tym nic dziw­nego ani złego! Odpo­wie­dzial­ność kosz­tuje. Dla­tego pro­szę nie mie­szać z bło­tem naukow­ców ostroż­nie wyra­ża­ją­cych się o pale­niu od góry ani nie poda­wać w wąt­pli­wość ich wie­dzy i doświad­cze­nia. Choćby pry­wat­nie nas popie­rali (czę­sto tak jest), to publicz­nie nie mogą tego samego mówić.
  • Osobna sprawa to IChPW, któ­remu pod­ko­pu­jemy per­spek­tywy biz­ne­sowe zwią­zane z “błę­kit­nym węglem”. Trudno żeby pisali o pale­niu od góry mniej negatywnie.

Praw­do­po­dob­nie nie ist­nieje stu­pro­cen­towe roz­wią­za­nie tych pro­ble­mów. Nawet gdyby w instruk­cjach wszyst­kich kotłów, które się do tego nadają, zna­la­zła się m.in. metoda roz­pa­la­nia od góry oraz mie­li­by­śmy wyniki kra­jo­wych badań doku­men­tu­jące jej pozy­tywne efekty, to ci, któ­rym wcho­dzimy w szkodę, zawsze znajdą kija, by nas ude­rzyć. Dla­tego bez sensu byłoby kon­cen­tro­wa­nie się na takich wojen­kach pod­jaz­do­wych. Cytu­jąc innego kla­syka: róbmy swoje, może to coś da, kto wie. I daje. Przy­to­czę tu komen­tarz jakich wiele (a i tak zado­wo­lona więk­szość się nie odzywa):

Palę w ten spo­sób węglem i drew­nem drugi sezon grzew­czy w sta­rym nie­ocie­plo­nym, ale z nowo­cze­snymi oknami, domu w jed­nym z gor­szych kotłów jakie są spo­ty­kane (“olsz­tyń­ski” do koksu). Nie ma w nim nawet miar­kow­nika ciągu (cugu), a i tak jestem szczę­śliwy. Zanim odkry­łem ten spo­sób moja rodzina była “nie­wol­ni­kiem” kotłowni. W sezo­nie grzew­czym zawsze ktoś musiał być w domu i bawić się w pala­cza. Nie wspo­mi­na­jąc o tym, że dom i “palacz” zawsze śmier­dział “sadzami”, bo trak­cie doda­wa­nia opału “piec” kop­cił nie­mi­ło­sier­nie przez drzwiczki do uzu­peł­nia­nia opału. Obec­nie zasy­puję piec węglem typu orzech, na wierzch zasypu war­stwa drewna, na to drewno drobne szczapki roz­pał­kowe, a do pod­pa­la­nia sto­suję roz­pałkę gri­lową stałą (nasą­czone naftą tek­turki. NIE STOSOWAĆ ROZPAŁKI PŁYNNEJ!!! bo płyn ściek­nie w dół zasypu i tam go pod­pali. A palić ma się od góry!). Po tym jak się drewno ini­cju­jące zapłon węgla “roz­bu­zuje” przy­my­kam odpo­wied­nio wszel­kie drzwiczki kotła (jakieś dwa tygo­dnie testów) i mogę zmy­kać do pracy. Kocioł zosta­wiam “samo­pas”. Nikt go nie kon­tro­luje. Po powro­cie z pracy 10 godzin póź­niej mam na kotle jakieś 40*C i doga­sa­jący, wytwo­rzony z wypa­lo­nego węgla, koks. Jeśli jest bar­dzo zimno, to wygar­niam ten żar do ocyn­ko­wa­nej węglarki, zasy­puję świe­żym węglem kocioł, wrzu­cam na wierzch tro­chę dre­wien, na to ten żar wyjęty wcze­śniej, otwie­ram dolne drzwiczki kotła, i kar­mię koty :). W cza­sie kar­mie­nia kotów zasyp znów się roz­pala, po czym znowu przy­my­kam drzwiczki, i zapo­mi­nam o kotle do kolej­nego ranka. (A w domciu miłe cie­pełko) Wszystko faj­nie i cudow­nie. Tylko, że czło­wiek szybko przy­zwy­czaja się do dobrego, i zaczyna pra­gnąć cze­goś jesz­cze lep­szego. 🙂 Dla­tego w przy­szłym roku wymie­niam kocioł na sys­tem spa­la­nia dol­nego. Wów­czas będę mógł dokła­dać opał w trak­cie pale­nia, a efekt tego będzie jesz­cze bar­dziej eko­lo­giczny (nie­na­wi­dzę tego słowa — eko-terroryści sku­tecz­nie mi je obrzy­dzili), eko­no­miczny, i ergonomiczny.

Otóż to! Wszy­scy mądrzy mówią, że do wygod­nego i efek­tyw­nego grza­nia nie­zbędny jest nowo­cze­sny drogi kocioł i dobrej jako­ści dro­gie paliwo. A ty bie­daku kiśnij we wła­snym sosie, przy­kuty do szu­fli jak nie chcesz albo nie możesz wziąć kre­dytu ani dotacji.

Nato­miast my za darmo roz­da­jemy jakby bilety do lep­szego świata*. Kto raz zakosz­tuje pale­nia bez smrodu i syfu, ten nie tylko poprawi swoją sytu­ację tu i teraz, ale prędko nabie­rze ape­tytu na coś jesz­cze lep­szego: czy to kocioł dol­nego spa­la­nia (już jest pierw­szy okaz w 5. kla­sie!), czy to kocioł podajnikowy.

* ale żeby nie był to bilet do tam­tego świata, nie można wyj­mo­wać żaru z kotła i trzy­mać go na wol­nym powie­trzu w kotłowni! Od razu musi być scho­wany do popiel­nika! To tak na marginesie.

13 myśli nt. „Moje szkiełko i oko kontra mędrców czucie i wiara

  1. Szponi

    Pozo­stały po spa­la­niu żar prze­kła­daj do popiel­nika (po jego uprzed­nim oczysz­cze­niu z popiołu), a nie do węglarki!!!!! Po prze­ło­że­niu węgla do popiel­nika zamknij od niego drzwiczki. Węgiel pozba­wiony dostępu tlenu zaczyna wydzie­lać tle­nek węgla i może się Tobie w główce zako­ło­wać — wtedy ucie­kaj na świeże powie­trze! Lepiej żeby żar był w popiel­niku, a komin ten tle­nek wycią­gał niż miałby być w węglarce i tle­nek wydzie­lał się do pomiesz­cze­nia, w któ­rym prze­by­wasz. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  2. Łukasz

    Pano­wie o co w tym wszyst­kim cho­dzi
    Mia­no­wi­cie o to aby kocioł sprze­dać i zain­sta­lo­wać nie patrząc na kie­szeń prze­cięt­nego zja­da­cza chleba . Psełdo eko­lo­dzy nama­wiają do wymiany kotłów na gazowe jed­no­cze­śnie nie patrząc na efekt eko­no­miczny sprze­dać sprze­dać i jesz­cze raz sprze­dać to cala idea alarmu smogowego.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Treter Autor wpisu

      Nie­ko­niecz­nie tylko gazo­wych, ale reszta się zga­dza. To jest dąże­nie do czyst­szego powie­trza choćby po tru­pach wro­gów. Niczym się to nie różni od myśle­nia takiego ste­reo­ty­po­wego palacza-kopciucha, co wrzuci do pieca choćby odpady radio­ak­tywne, byle jemu było dobrze, a ci za oknem niech giną. Wza­jem­nego zro­zu­mie­nia i sza­cunku wszyst­kim nam potrzeba.

      Odpowiedz
    2. smog

      W mię­dzy­cza­sie Czy­tel­nik – palacz odgórny z nie­li­chym sta­żem – napi­sał z prośbą o publi­ka­cję jego listu, który wysłał Pol­skiemu Alar­mowi Smo­go­wemu odno­śnie ich pasz­kwilu, ale rzecz jasna nie został zaszczy­cony odpo­wie­dzią. Poni­żej treść listu za zgodą autora.

      To kłam­stwo. Pan Pie­traszko otrzy­mał odpo­wiedź. Nawet dwie. W ostat­niej zapy­ta­li­śmy czy spa­la­nie od góry gwa­ran­tuje obni­że­nie emi­sji nie­bez­piecz­nych pyłów do 40 mg/m3,
      tak jak ma to miej­sce w kotłach naj­wyż­szej klasy?

      Odpo­wiedź jest oczy­wi­sta — oczy­wi­ście, że nie!

      A do takich stan­dar­dów chcie­li­by­śmy dojść i to mogą speł­nić w tej chwili kotły WĘGLOWE V klasy.
      Nie jeste­śmy prze­ciw­ni­kami kotłów węglo­wych. Chcemy tylko oddy­chać poeitrzem bez­piecz­nym dla naszego zdrowia.

      Pan Pie­traszko przy­ta­czał bada­nia — UWAGA:
      bada­nia z RPA doty­czące spa­la­nia węgla w sto­so­wa­nych tam otwar­tych pie­cy­kach z wia­der po far­bie wyka­zują obni­że­nie emi­sji pyłów o ~85% dzięki zasto­so­wa­niu roz­pa­la­nia od góry.
      (bez komen­ta­rza)
      W całym arty­kule stek kłamstw i bzdur.

      Odpowiedz
      1. Wojciech Treter Autor wpisu

        Kogo witam, kogo goszczę.…

        Co do faktu otrzy­ma­nia odpo­wie­dzi przez autora listu, podaję jego wer­sję wydarzeń.

        Oczy­wi­ście, że roz­pa­la­nie od góry nie gwa­ran­tuje osią­gnię­cia pozio­mów emi­sji jak w kotłach 5. klasy. Kto twier­dzi, że pale­nie od góry ma być zamien­ni­kiem 5. klasy? Jest to metoda na zna­czące obni­że­nie emi­sji z kotłów i pie­ców gór­nego spa­la­nia, z pozio­mów kosmicz­nych do oko­lic 3. klasy, jeśli brać naj­bar­dziej ostrożne wyniki zachod­nich badań.

        Co takiego nie pasuje Wam w bada­niach z RPA? To, że są z RPA? Czy to, że prze­pro­wa­dzono je na takich urzą­dze­niach grzew­czych, jakie są tam uży­wane – a są to wła­śnie piece kuchenne ze sta­rych wia­der? Oczy­wi­ście, że nie prze­kłada się to stu­pro­cen­towo na pol­skie warunki, potrze­bu­jemy rodzi­mych badań. Ale gdy takowe wyko­namy i wyniki pokryją się z tym, co teraz jest dostępne, znaj­dzie­cie inną dziurę w całym.

        Prócz wyni­ków z RPA na ten moment jest cały plik badań z Europy Zachod­niej. Są one na tyle zgodne, że przy braku wyni­ków gor­szych lub prze­czą­cych w/w, wypa­da­łoby przy­naj­mniej stwier­dzić, że coś musi być na rze­czy, skoro pod­pi­sują się pod tym rządy, poważne insty­tu­cje badaw­cze i glo­balne firmy.

        W całym arty­kule stek kłamstw i bzdur.

        Czyli w jed­nym się zga­dzamy, to miło 🙂

      2. zaz968

        Jeśli arty­kuł to “stek kłamstw i bzdur”, to jak nazwać arty­kuł “Nie gór­nemu spa­la­niu” na stro­nie Pol­skiego Alarmu Smo­go­wego?
        Dro­dzy auto­rzy z czysteogrzewanie.pl. Wg mnie robi­cie wię­cej dobrego dla czy­sto­ści powie­trza, niż “alarmy smo­gowe”, bo jeste­ście prak­ty­kami i wie­cie, o czym pisze­cie.
        A swoją drogą mam ochotę podrę­czyć tro­chę pyta­niami Pol­ski Alarm Smo­gowy. Bądź co bądź też jestem szkod­nik i wróg, bo palę od góry i jesz­cze się pod­stęp­nie z tego cieszę 😉

  3. przemek

    jak ktos ma pie­nią­dze to zrobi tak zeby koło było kwa­dra­towe i na doda­tek wci­snie innym ze tak ma byc , Pol­ska dla­tego jest cie­ka­wym kra­jem na wszy­skim chca zaro­bic kup pan piece na gaz a my cene w góre ‚kup pan piec na eko­gro­szek a my gro­szek do góry ‚kup pan piec na pel­let a my ceny w góre itp . dota­cje to wielka sciema na eko­lo­gie stac tylko bogatych

    Odpowiedz
    1. Stefek

      Dopłaty to oczy­wi­ście, że ściema, czy to ter­mo­mo­der­ni­za­cja czy to kolek­tory wszyst­kie dają dofi­nan­so­wa­nie, gdzie jedy­nym bene­fi­cjen­tem jest BANK, więc fak­tycz­nie to ściema !! Stare przy­sło­wie mądrze mówi — Umiesz liczyć, licz na sie­bie, naj­le­piej dwa razy !! Jak sam nie zadbasz jeden z dru­gim o to, żeby w naj­prost­szym myśle­niu eko­no­micz­nie, zara­zem eko­lo­gicz­nie ogrze­wać dom to nikt Ci tutaj nie da pomoc­nej ręki !!
      Ja jestem przed ocie­pla­niem mojego budynku i pla­nuje dać 15 gra­fitu lambda 0.33 to od jed­nej osoby już usły­sza­łem — Po co w domu robić ter­mos ? Ręce “opa­do­wy­wują” jak się takie rze­czy sły­szy, zwłasz­cza, że kto mądry się teraz buduje to daje nie 15 sty­ro­pianu a po 20 wełny, ale cóż nie­któ­rzy dziw­nie odbie­rają rzeczywistość.

      Odpowiedz
  4. przemek

    to mnie dener­wuje ze zabro­nią palic weglem tak jakby było jedyne zło na tym swie­cie . a w aucie to tlen wydo­bywa sie z rury 🙂 , pew­nie pod­niosą cene wun­gla zeby palic gazem albo czyms innym , ktos bie­rze okropne pie­nią­dze za to ‚tylko się odbije to wszystko na nas

    Odpowiedz
  5. Marmark

    Ale mi się ciśnie­nie podniosło!

    Od dzie­się­ciu lat sta­ram się palić czy­sto (naj­pierw od góry, teraz kocioł prze­ro­bi­łem na dol­niaka z dopa­la­czem sza­mo­to­wym).
    Pier­wot­nie (dmu­chawa, pale­nie od dołu) spa­la­łem 5 t węgla na sezon, a w domu mia­łem od 11 do 17 stopni i wia­dro sadzy w wymien­niku codzien­nie. Teraz też spa­lam 5 t węgla, ale w domu mam 23 stop­nie przez całą zimę, w komi­nie czy­sto, a w wymien­niku tylko szary popiół. Z komina nie leci NIC (wła­ści­wie, żeby być pre­cy­zyj­nym napi­szę, że ja nic nie widzę).

    Zaczy­na­łem (jak tysiące innych pala­czy — w tym Juzef) na “eko­no­micz­nym spa­la­niu” i “forum o ogrze­wa­niu”. Anty­smo­gow­com pole­cam lek­turę. Ja ten tysiąc stron na “eko­no­micz­nym” prze­czy­ta­łem. DWA RAZY. I robi­łem notatki, na pod­sta­wie któ­rych wdro­ży­łem uspraw­nie­nia. Poza tym spę­dzi­łem setki, jeśli nie tysiące godzin na czy­ta­niu o doświad­cze­niach innych użyt­kow­ni­ków. Tro­chę się też udzie­la­łem, ale nie­wiele — jakieś osiem­set postów. Wspól­nie wypra­co­wa­li­śmy zbiór pomy­słów, uspraw­nień. Są na przy­kład takie kotły dol­nego spa­la­nia (i to z gór­nej półki), które bazują na naszych doświad­cze­niach i uwa­gach (kocioł zasy­powy w V kla­sie to nie w kij dmu­chał). Jestem dumny z tego, że bra­łem w tym udział i doło­ży­łem jakąś malutką cegiełkę.

    No, ale wście­kłem się po prze­czy­ta­niu, że jed­nak jestem idiotą.

    Swego czasu bar­dzo podo­bało mi się podej­ście przed­sta­wi­ciela IPCHW na w/w forach dys­ku­syj­nych (wia­domo, o kogo cho­dzi i żeby było jasne: bar­dzo go sza­nuję), które pole­gało mniej wię­cej na tym: “nie bada­łem cze­goś, to się nie wypo­wia­dam”. To jest postawa naukowca.
    I nagle poja­wiają się opi­nie “naukow­ców” (wszyst­kie czy­ta­łem już wcze­śniej, bo były lin­ko­wane na forach tema­tycz­nych jako przy­kłady igno­ran­cji), w któ­rych uty­tu­ło­wani “znawcy” plotą trzy po trzy cho­ciaż z ich wypo­wie­dzi jasno wynika, że nigdy nie widzieli kotła i go nie badali. Czy to przy­stoi naukow­cowi?
    Oczy­wi­ście, że nie. A skoro jest to zła­ma­nie fun­da­men­tal­nych zasad to co to jest?
    Albo pro­sty­tu­cja, albo skrajna igno­ran­cja.
    Jest takie przy­sło­wie (rada dla “naukow­ców”): lepiej się nie odzy­wać i uda­wać mądrego, niż powie­dzieć jedno zda­nie i roz­wiać wszel­kie wątpliwości.

    P.S. Oso­bi­ście uwa­żam, że:
    1. Przy pale­niu od góry jest moż­li­wość wytwo­rze­nia więk­szego ciągu, więc zagro­że­nie cza­dem jest mniej­sze. Prze­cież był eks­pe­ry­ment w Per-eko. To przy oka­zji roz­wią­zuje pro­blemy z niskimi i wąskimi komi­nami. Jest wiele przy­kła­dów na poprawną pracę kotłów z komi­nami o śred­nicy nawet 13 cm.
    2. Z czego musiałby być zro­biony kocioł, żeby roz­kład tem­pe­ra­tur przy pale­niu od góry był dla niego nie­bez­pieczny? Z pla­ste­liny? Prze­cież ma chło­dze­nie wodne, w związku z czym tem­pe­ra­tura płasz­cza po wew. stro­nie nie prze­kra­cza stu­kil­ku­dzie­się­ciu stopni. Pole­cam eks­pe­ry­ment ze świeczką pod papie­ro­wym kub­kiem z wodą. Szkoła podstawowa.

    Odpowiedz
  6. Lukas 78

    Mar­mark. Tych idio­tów czyli nas jest już bar­dzo dużo. Obser­wuję efekt kuli śnie­go­wej — ludzie prze­ko­nują się nawza­jem. Metoda powoli staje się stan­dar­dem. Decy­duje względna wygoda, oszczęd­no­ści i wresz­cie moda na nie­kop­ce­nie. Zwy­czaj­nie kop­ce­nie staje się nie­modne i ludziom zaczyna być wstyd.
    Wię­cej ini­cja­tywy oddol­nej i edu­ka­cji. Mogę sobie pozwo­lić na pro­pa­go­wa­nie tej metody na lek­cjach fizyki. Jest to spójne z tre­ściami naucza­nia i ogól­nym tren­dom eko­lo­gicz­nym w nowo­cze­snym naucza­niu. Przy­nosi efekty.

    Meri­tum sprawy: Musi być TANIOCZYSTO, bo na nic innego więk­szo­ści nas nie stać

    Odpowiedz
  7. Marmark

    Tanio i czy­sto.
    Wła­śnie w tym sęk, że nie da się tego zro­bić z dnia na dzień ze względu na koszty.
    Więc czemu nie zro­bić tego co się da, drob­nymi kro­kami, a kie­dyś w przy­szło­ści dopro­wa­dzić do cał­ko­wi­tej eli­mi­na­cji wyko­rzy­sta­nia paliw sta­łych? Bo, żeby była jasność, jestem za takim roz­wią­za­niem (czyli nawet bar­dziej rady­kal­nym niż “zde­le­ga­li­zo­wać gór­niaki”- pozdra­wiam kol. Vlada:-)
    Ale ręce opa­dają jak czy­tam te bzdury w PONE, oparte na “bada­niach”. To są pobożne życze­nia, a nie realne plany. Zresztą Juzef bar­dzo dobrze pisze np. o kotłach podaj­ni­ko­wych w V kla­sie.
    I na dokładkę anty­smo­gowcy wci­ska­jący kit na pod­sta­wie wypo­wie­dzi przed­sta­wi­cieli śro­do­wisk nauko­wych, które tylko śli­zgają się po tema­cie (deli­kat­nie mówiąc). Badań w Pol­sce nie było i my o tym wiemy. Dys­ku­to­wa­li­śmy o tym nie raz.

    Odpowiedz
  8. Diacon

    Witam zwo­len­ni­ków czy­stego spa­la­nia.
    Dzięki tej stro­nie dowie­dzia­łem się wszyst­kiego o jak naj­czyst­szym spa­la­niu węgla w gòr­niaku.
    Nie­lo­giczne jest nega­cja metody pale­nia od gòry, wcze­śniej pali­wem od dołu jak mnie nauczono dawno temu i bory­ka­łem się w nowym piecu z wybu­cha­ją­cym pyłem a z komina leciał gęsty dym bo w piecu opał się wędził a nie spa­lał. Dzięki Wam nauczy­łem się palić czy­sto wygod­nie i eko­no­micz­nie.
    Popie­ram w 100% i sta­ram się pro­pa­go­wać w swoim oto­cze­niu, bez edu­ka­cji nic nie wskó­ramy dla­tego naj­waż­niej­sze jest aby dotrzeć do jak naj­więk­szej grupy ludzi.
    Pozdra­wiam wszyst­kich i życzę powo­dze­nia w edu­ko­wa­niu społeczeństwa.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *